Słowiano Aryjska Matematyka

slowianka

Ten artykuł to odświeżona wersja dwóch starszych, w których zaprezentowałem najkrótszą na świecie lekcję matematyki, podczas której w 45 minut można było nauczyć się tabliczki mnożenia XXL, czyli mnożenia przez siebie liczb dwu lub trzycyfrowych. Bez kalkulatora i wkuwania na pamięć. Wyłącznie w głowie z użyciem prostej logiki. To wszystko przy pomocy najefektywniejszej metody obliczeniowej na świecie – przynoszącej natychmiastowy wynik. Tamta jedna lekcja umożliwiała opanowanie mnożenia w zakresie tysiąc razy większym niż osiem lat szkoły podstawowej.

Minęło pięć lat i nikomu nie udało się pobić rekordu jaki wówczas ustanowiłem, a zatem wyśrubowałem go skracając czas do zaledwie 30 minut. Ponadto aby te 30 minut nie było nudne, zakres liczenia powiększyłem do mnożenia w pamięci liczb czterocyfrowych.

Jeśli tylko ktoś pragnie posiąść tę wiedzę to zapraszam i zapewniam, że za pół godziny będzie w stanie obliczyć tak kosmiczne jak powyższe sprawy.

WSTĘP

„Wiedza to potęgi klucz”

„W nauce jest tyle nauki ile matematyki”

Matematyka jaką prezentuję pochodzi z Wed – starożytnej wiedzy Słowiano Aryjczyków. Proszę Wed nie mylić przypadkiem z czymś mętnym, naciąganym, mało konkretnym. Na przykład religią. To, że Wedy to nie wiara, a ścisła Wiedza, udowadnia niniejszy artykuł. Przewaga Wed na tym polu jest bezsporna w świetle bezdyskusyjnych dowodów, które są możliwe do potwierdzenia w dowolnym momencie przez każdego człowieka.

Matematyka Słowiano Aryjska jest zupełnie inna od hmm… semickiej, której naucza się w szkołach –pełnej tak skomplikowanych wzorów, arabsko greckich wtrętów i intensywnego kucia, że każdego normalnego człowieka na samą myśl ogarnia obrzydzenie i panika. A poza tym, szkolna ma to do siebie, że już po paru tygodniach od wkucia, ona z umysłu… znika.

Dlaczego?

Ponieważ jest tak nieprzyjazna dla mózgu, że on automatycznie pozbywa się bezwartościowych śmieci. Efekt jest taki, że rok po ukończeniu szkoły żaden normalny człowiek nie potrafi obliczyć pola powierzchni koła lub innej figury. On bowiem tę nieprzyjazną matematykę… „zapomina”. Znamy wszyscy doskonale te dziwne uczucie, kiedy w rok po szkole umysł mamy wyczyszczony z matematycznych wzorów staranniej niż wygąbkowana tablica.

To pozorny dramat, bo tak naprawdę to bardzo dobrze, gdyż nasz mózg jest dzięki temu jak nowy. Jest świeży i gotowy na przyjazną człowiekowi matematykę, której nie da się wymazać, bo jest jak jazda na rowerze. Kto raz się nauczył nigdy nie zapomni.

Nasza matematyka jest zupełnie inna niż ta z Afryki. Jest urocza, magicznie cudowna i piękna jak Słowianki. Symetryczna, jasna i bardzo życzliwa. I jak Słowianki pozostaje na zawsze w pamięci, bo generuje tylko bardzo miłe wspomnienia. Jest tak czysta i klarowna, że żadna inna nie może się z nią równać.

TABLICZKA MNOŻENIA XXXL

Wszystkich przerażonych myślą o obliczeniach liczb dwu, trzy lub czterocyfrowych od razu uspokajam: bez paniki ludziska – to będzie najlepsze pół godziny matematyki w całym waszym życiu. Zorganizujcie do celów naukowych kilka niedrogich antydepresantów typu piwo i papierosy i poświęćcie 30 minut na ich spożycie, a nauczycie się mnożenia w pamięci liczb czterocyfrowych, której to umiejętności na próżno by szukać u absolwentów lub wykładowców afrykańskiej matematyki.

Włączamy zatem nasz umowny dzwonek żeby za 30 minut już posiadać tę bezcenną Wiedzę.

Mnożenie liczb dwucyfrowych

Aby nie marnować czasu od razu otwieramy butelki i przechodzimy do tabliczki mnożenia „do dziesięciu tysięcy”, czyli XL. Każdą dwucyfrową liczbę można w głowie pomnożyć przez każdą i uzyskać natychmiastowy wynik.

Wrzucamy na warsztat na przykład:

35 x 47

Nie popadamy w depresję tylko przypalamy papierosa i wykonujemy w pamięci trzy proste kroki. Trzy, bo wynik przy mnożeniu dwucyfrowych liczb składa się z trzech liczb, które są wszystkim co konieczne do obliczenia. Ważna uwaga, wynik końcowy będzie jak nazwa wskazuje powstawał… od końca i będą to w tym przypadku trzy liczby, z których tylko ostatnia może być dwucyfrowa. Nasz zapis po wedyjsku wygląda tak:

35

47

Krok pierwszy – najpierw mnożymy pionowo po prawej:

5 x 7 = 35

Zapisujemy piątkę (bo to jest końcówka naszego wyniku) a trójkę ładujemy na moment do bani.

Krok drugi – mnożymy po obu przekątnych i dodajemy wyniki:

( 3 x 7 ) + ( 5 x 4 ) = 41

Do tego dodajemy trójkę z pamięci co daje 44 i zapisujemy drugą czwórkę a pierwszą ładujemy do bani.

Krok trzeci – mnożymy pionowo po lewej:

3 x 4 = 12

Do tego dodajemy czwórkę z pamięci i zapisujemy 16

Razem z już zapisanymi wcześniej liczbami mamy:

1645

I to jest nasz wynik.

Inny przykład:

   37

x 56

Krok pierwszy: 7 x 6 = 42 – zostaje dwa, cztery idzie do pamięci

Krok drugi ( 3 x 6 ) + ( 7 x 5 ) = 53 plus cztery z pamięci = 57 – zostaje siedem, pięć idzie do pamięci

Krok trzeci 3 x 5 = 15 plus pięć z pamięci co daje 20 no i nasz wynik to jest 2072

No i to na tyle liczb dwucyfrowych. Łatwizna, prawda? W sam raz do pospuszczania koparek szkolnym koleżankom i kolegom. Całych 10 minut potrzeba było, aby opanować sytuację i wprawić nawet panią od matematyki w stany lękowe. Nasza mądra pani zaczyna bowiem denerwować się widząc sprawy, które ją przerastają. Jak tancerka samby zaczyna wykonywać ruchy przepony, drapać między udami, bawić zamkami od spódnicy, rozpraszać nas i skupiać na sobie całą uwagę…

3

Do końca lekcji jeszcze 20 minut a więc kto musi ulżyć pęcherzowi to niech ulży, a kto nie musi niech zakombinuje czyste popielniczki. Pamiętajmy, że kobiety w ciąży obsługujemy na końcu. Chyba, że są palące, to w takim razie wskakują na początek kolejki do czystej butelki, a jeśli są niepalące ale pijące to mają pierwszeństwo zapewnić popielniczkę dla palących – to bardzo proste.

Jak wszyscy są już gotowi, to jedziemy dalej.

Mnożenie liczb trzycyfrowych

Czy jest możliwe pomnożenie przez siebie takich liczb w głowie?

Oczywiście i jest ono łatwiejsze niż można by się spodziewać.

Aby się za takie coś zabrać najpierw to coś wyglądającego groźnie zapisujemy prawidłowo:

     123

X 456

Wynik końcowy będzie jak nazwa wskazuje oczywiście powstawał od końca – ale w przypadku liczb trzycyfrowych mamy do wyliczenia pięć liczb, (z których tylko ostatnia może być dwucyfrowa) – a więc tym razem będzie nasz czekało pięć kroków do uzyskania wyniku.

Krok pierwszy – mnożymy pionowo po prawej 3 x 6 = 18 – zapisujemy ósemkę a jedynka idzie do bani.

Krok drugi – mnożymy po prawej na krzyż ( 2 x 6 ) + ( 3 x 5 ) = 27 – dodajemy jedynkę z bani i mamy 28, zapisujemy osiem a dwójka idzie do bani

Krok trzeci – mnożymy środek w pionie i na krzyż po przekątnych ( 2 x 5 ) + ( 1 x 6 ) + ( 3 x 4 ) = 28, dodajemy dwójkę i mamy 30, zapisujemy zero, a trójka do bani

Krok czwarty – mnożymy po lewej na krzyż ( 1 x 5 ) + ( 2 x 4 ) = 13, dodajemy trójkę z bani i mamy 16, zapisujemy sześć, jedynkę pakujemy do bani

Krok piąty – mnożymy pionowo po lewej 1 x 4 = 4 dodajemy jedynkę i mamy 5

Nasz wynik to 56088 – i wszystko zostało obliczone w 11 sekund zaledwie.

Jeśli natomiast chcemy pomnożyć liczbę dwucyfrową przez trzycyfrową to dwucyfrowej dostawiamy z przodu zero – oczywiście tylko w pamięci, bo ono i tak niczego nam nie wymnoży a jedynie zapełni „lukę”.

Pięć prostych kroków i to wszystko! Dzięki nim obliczymy każdą liczbę trzycyfrową pomnożoną przez inną trzycyfrową.

Uff… to było tak emocjonujące, że w naszą panią od matematyki uderzyła kolejna fala gorąca aż zrobiło się jej duszno i wilgotno.

2

To była bowiem podniosła chwila, a więc matki, które właśnie z wrażenia urodziły powinny przytulić niemowlęta do piersi, a silni mężczyźni mogą zapalić papierosa. Lub otworzyć żubra. Te które nie urodziły i są niepalące mogą załatwić popielniczki od pijących. Wody płodowe można zebrać do starych butelek i oddać dla niepijących, żeby je wynieśli gdzieś poza szkołę – to bardzo proste. Aha, z popielniczkami obsługujemy najpierw kobiety z małymi dziećmi, a dopiero potem te w ciąży.

Zanim rozejdziemy się na przerwę dokupić piwa i papierosów wystarczy jeszcze tylko zapamiętać nasze obliczeniowe kroki i ujrzeć ich symetryczne piękno. Proszę uważnie spojrzeć na poniższy obrazek, a bajecznie łatwe stanie się zapamiętanie pięciu kroków zgodnie z zasadą „jeden obraz wart miliona słów”.

3-cyfrowe

Minęło dwadzieścia minut i już tyle umiemy. A za dziesięć kolejnych naumiemy się jeszcze sto razy więcej, czyli…

Mnożenie przez siebie liczb czterocyfrowych

Czterocyfrowa tabliczka mnożenia to już XXXL, bo produkuje wyniki powyżej miliona, a więc do obliczenia wykonać należy siedem pięknie symetrycznych kroków.

Klucz do naszych obliczeń wygląda tak:

ABCD
EFGH

1 krok –  pionowo po prawej  (DxH) – wyjdzie ostatnia cyfra wyniku (a jak urodzi się dwucyfrowa to zapisujemy ostatnią a tę z przodu ładujemy na moment do bani)

2 krok – na krzyż po prawej (DxG)+(CxH)

3 krok – pionowo i na krzyż 3 cyfry po prawej ((BxH)+(DxF)+(CxG)

4 krok – na krzyż wszystko po całości czyli (AxH)+(BxG)+(CxF)+(DxE)

5 krok – pionowo i na krzyż 3 cyfry po lewej (AxG)+(BxF)+(CxE)

6 krok – na krzyż po lewej (AxF) + (BxE)

7 krok – pionowo po lewej (AxE)

I to tyle.

1W ten prosty sposób my potrafimy już mnożyć w głowie liczby czterocyfrowe, a nasza pani od matematyki nie i dlatego natychmiast rozplątuje upierzenie, obmywa się z rytualnych malowideł, wydziela otworami feromony i rozpoczyna regularny taniec godowy.

 

 

 

 

Happy End, czyli bonusiki

Nie ma takiej pani od matematyki, która widząc nasze tajemnicze postępy przy tablicy, na widok pojawiającego się od razu wyniku, nie zapytałaby ze zdumieniem:

– Ale, że jak?

Odpowiadamy że to tak skomplikowane, że jedynie na korepetycyjno koedukacyjnej randce można wyjaśnić co się działo w naszej głowie i w ten prosty sposób możemy naszą panią od matematyki po lekcjach za… liczyć 🙂

To chyba największy bonus.

Ale są jeszcze inne. Matematyka aryjska oprócz naturalnej urody posiada też kilka fenomenalnych rozwiązań, które jeszcze bardziej upraszczają niektóre z obliczeń. Mowa tu o tak zwanych wyjątkach jak chociażby mnożenie dowolnej liczby dwucyfrowej przez jedenaście. To umożliwia tak błyskawiczne obliczenie w pamięci wyniku, że pokonamy najszybszego speca od kalkulatora. Osiągamy to bowiem nie w trzech ale tylko jednym kroku.

Mamy na przykład do wyliczenia takie oto niesłychanie skomplikowane zadanie:

24 x 11

Mnóstwo liczenia. Podchodząc do tego tradycyjnie „trzeba” się skupić, wziąć długopis i wykonać z trzy linijki obliczeń, prawda?

Nieprawda. Nic nie „trzeba”, bo jak wkracza do tego aryjska matematyka sprawa robi się ultra prosta. Otóż, aby obliczyć w pamięci wynik, dodajemy tylko do siebie dwie cyfry z liczby 24, czyli 2+4 i wychodzi nam 6.

To wstawiamy pomiędzy cyfry 2 i 4 i oto mamy 264 – i jest to ostateczne rozwiązanie.

Proste?

No właśnie, a jeśli ktoś nie wierzy może to sprawdzić na dowolnej liczbie, na przykład:

66 x 11

Suma 6+6 wynosi 12 i tę liczbę wstawiamy w środek 66, ale mała uwaga, ponieważ mamy wynik dodawania dwucyfrowy jedynkę z dwunastki dodajemy do pierwszej liczby i ostateczne rozwiązanie wygląda: 726

Magia?

Ależ skąd? Nie ma tu żadnej magii – to potężna broń aryjska matematyka i nawet jak maksymalnie podkręcić stopień trudności do:

99 x 11

… to dodajemy w pamięci 9+9 i mamy 18 – co oczywiście wstawiamy pomiędzy dziewiątki ale tak jak poprzednio jest to wynik dwucyfrowy, a więc jedynkę dodajemy do pierwszej cyfry i mamy wynik 1089

A teraz ramach rozgrzewki oblicz czytelniku samodzielnie 11 razy 29, 15, 33

Obliczyłeś?

Wyszło ci odpowiednio:

319

165

363

Jeśli tak to znaczy, że masz do aryjskiej matematyki wrodzony talent.

Skąd tak cudownie proste sposoby powyższych obliczeń?

Słowiano Aryjskie Wedy są najstarszym śladem ludzkiego piśmiennictwa. Nie istnieje nic starszego na planecie Ziemi. Zawierają starożytną wiedzę Aryjczyków, którzy mnóstwo czasu poświęcili aby stworzyć coś aż tak dopracowanego, uproszczonego i pięknego. Są niedościgłym wzorem wszelkiej doskonałości.

Dawno, jakieś kilkanaście tysięcy lat temu, Aryjczycy ucywilizowali tereny dzisiejszych Indii i po pozostawieniu swojej spuścizny, wycofali się na rodzime tereny Środkowej Europy. To byli przodkowie Rosjan, Polaków i reszty Słowian, co dowodzą wykopaliska jak i badania z takich dziedzin jak językoznawstwo (języki indoeuropejskie) lub genetyka. Nie jest żadną tajemnicą, że Aryjczycy odchodząc obdarowali Hindusów fragmentami Wed Słowiańsko Aryjskich, które regulują po dziś dzień cały system społeczny oparty na kastach. I te hinduskie Wedy właśnie, (dzięki uniknięciu jahwistycznych i anglosaskich niszczycieli wszelkiej starszej od nich wiedzy i mądrości), przetrwały w swojej oryginalnej formie do dziś i znawcy sanskrytu pieczołowicie je od kilkuset lat tłumaczą. I tak w roku 1911 hinduski matematyk i filozof Bharati Kriszna natknął się wśród nich na fragment o nazwie Ganita co oznacza matematykę. Bharati nie dał się zakrakać anglosaskim nieukom i wbrew opiniom wszystkich badaczy Wed, którzy pochopnie odrzucili je jako „matematyczne”, twierdząc że „w nich nie ma przecież żadnej matematyki”, odnalazł klucz do jej zrozumienia i co się okazało?

Okazało się, że matematyka zawarta w Wedach jest tak prosta, konkretna i spójna, że po prostu genialna. Tak zwane trudne zadania odchodzą do lamusa, a zdolności obliczeniowe przeciętnego człowieka wkraczają na zupełnie nieznane poziomy. Z tą matematyką każdy jest w stanie robić wcześniej „niemożliwe” obliczenia. Potęgować, mnożyć olbrzymie liczby i nie tylko – i to wszystko bez papieru i ołówka, bez kalkulatora albo komputera. Wszystkich obliczeń można dokonać po prostu w głowie i wywrócić do góry nogami wiedzę każdego nauczyciela afrykańskiej matematyki.

Według Bharatiego Kriszny, cała wedyjska matematyka sprowadza się do zaledwie 16 reguł. To wszystko. Te 16 reguł wykorzystujących naturalny sposób działania naszego rozumu wystarczy, aby rozwiązać całość zadań arytmetyki, algebry oraz matematyki wyższej. To jest na dzień dzisiejszy najpotężniejsza matematyka na świecie i jest już z wielkim powodzeniem nauczana w Indiach a reszta świata na razie się jej z niedowierzaniem przygląda, aczkolwiek w Anglii pazernej na wszystko co cudze już są pierwsze szkoły, które ją włączyły do programów nauczania.

Generalnie jednak tak zwani profesorowie, jakich pełno w krajach anglosaskich starają się nieudolnie zdyskredytować tę matematykę jako na przykład „jarmarczne sztuczki”. Metoda wyszydzenia albo zakrakania to odwieczna reguła skostniałych akademickich emerytów, którzy nawet nie dopuszczają do siebie myśli, że coś może być lepsze lub doskonalsze niż ich przestarzały punkt widzenia. Znamy to doskonale z teorii względności Einsteina oraz do bólu skompromitowanej teorii Darwina, których na przekór faktom i dowodom naukowym ten skostniały światek pseudonaukowców nadal się kurczowo trzyma. Ba, aby nadal się tępo trzymać swoich fałszywych przekonań, oni są zdolni nawet do ordynarnego fałszowania dowodów naukowych jak np. „człowiek z Piltdown” (teoria Darwina) lub słynne zaćmienie słońca (teoria „Einsteina”). Matematykę aryjską na nowo odkrytą w Wedach non stop się dyskredytuje nazywając ją „sztuczkami” i spycha w krainę ciekawostek. Taka na przykład Wikipedia wybrała metodę „przemilczenia” – jest tam tylko na jej temat jedno zdanie.

A na teorię Darwina wytworzono tymczasem setki megabajtów – entuzjastycznych bredni i niepotwierdzonych zupełnie niczym przypuszczeń.

A udowodniona matematyka to rzekomo sztuczki. Sztuczki jednak lub nie sztuczki ale jak widać one morderczo logicznie działają, a ponadto sprawiają, że ludzie wcześniej nie trawiący w ogóle semickiej matematyki wręcz z entuzjazmem wchłaniają wedyjską.

To pseudo matematyczne mega coś (jakie wszyscy doskonale znamy jako horror szkolny) w konfrontacji z prostotą 16 reguł matematyki aryjskiej nawet nie może się równać.

Te 16 reguł po tysiącach lat zapomnienia i ponownie odkrytych przez Bharatiego (te same, w których inni badacze „nie znaleźli żadnej matematyki”) brzmią tak:

  1. Przez jeden więcej niż poprzednia.
    2. Wszystkie od 9, ostatnia od 10.
    3. Pionowo i na krzyż.
    4. Przenieś i zastosuj.
    5. Jeśli samuccaya jest równa, to jest zerem.
    6. Gdy jedno jest stosunkiem, inne jest zerem.
    7. Przez dodawanie i odejmowanie.
    8. Przez dopełnienie lub jego brak.
    9. Rachunek różniczkowy.
    10. Przez niedostatek.
    11. Specyficzny i ogólny.
    12. Reszta z ostatniej cyfry.
    13. Ostatni i podwojony przedostatni.
    14. Przez jeden mniej niż przez poprzedni.
    15. Produkt sumy.
    16. Wszystkie mnożniki.

Brzmi dziwnie? Być może ale to właśnie reguła trzecia – pionowo i na krzyż – umożliwiła nam dokonywanie kosmicznych obliczeń we własnej głowie.

Jak wspomniałem pseudonaukowcy żadnej matematyki w Wedach nie znaleźli. Ale na szczęście Bharati Kriszna był w odróżnieniu od nich wyjątkowo wykształcony. Był jednocześnie i znawcą sanskrytu i matematykiem i właśnie dzięki temu odkodował 16 niezrozumiałych dla nikogo innego reguł, a potem napisał 16 tomów rozszerzających skoncentrowaną do maksimum matematyczną super wiedzę. Zgaduję, że jeden tom poświęcił każdej regule. Teraz zła wiadomość, wszystkie tomy natychmiast „zaginęły”, bo mało kto wie ale starożytne „bractwo babilońskie” trzymające świat w ciemności, kradnie i ukrywa tylko dla siebie już od co najmniej pięciu tysięcy lat wszystkie przyjazne aspekty wiedzy, aby powstrzymać naukowy rozwój ludzkości i bezprawnie sprawować skrycie rządy. Co roku w zasadzie pojawiają się przełomowe sposoby leczenia, produkcji energii lub genialne wynalazki, które właśnie dlatego natychmiast… „bez wieści znikają”. Zniknęło już bodajże z dwadzieścia leków na raka, mnóstwo silników na wodę lub wolną energię, tysiące odkryć medycznych które już dawno wyeliminowały wszystkie choroby oraz dziesiątki likwidujących biedę i niesprawiedliwość systemów politycznych. I ten właśnie los spotkał także wielkopomne, 16-tomowe dzieło Bharatiego. Ale kiedy Bharati się o tym dowiedział napisał jeszcze jedną książkę pt. Matematyka Wedyjska i ona jest już od roku 1965 powszechnie dostępna. Została wydana, rozpowszechniona i na całe szczęście już nie zaginie. Niestety, nie jest ona jeszcze przełożona na polski, stąd tak mało wiadomo o matematyce wedyjskiej w naszym kraju. Zamiast tego co wartościowe „bractwo babilońskie” spamuje ludzkość swoimi bredniami, w których za największe osiągnięcia ludzkości zawsze robią wytwory anglosaskich zwyrodnialców i ich wiodące donikąd, niewyobrażalnie naciągane teorie, które jako niepotwierdzone dogmaty, usiłują naukę przemienić w religię – co oczywiście przedłuża okres utrzymywania ludzkości w ciemnocie. W Polsce na przykład wszystkie programy nauczania od chwili I rozbioru Polski pisane są w… Londynie. Szok ale taka jest prawda. W gnieździe tych bractw babilońskich powstaje przeznaczona dla Polaków pseudowiedza. I dlatego właśnie niewyobrażalnie są gloryfikowane w podręcznikach wszystkie anglosaskie wypierdy typu teoria względności lub teoria Darwina, a jednocześnie przemilczane są wkłady w rozwój ludzkości ze strony Słowian i Aryjczyków.

No dobrze, a teraz kolejna wspaniała właściwość matematyki aryjskiej, czyli potęgowanie liczb dwucyfrowych kończących się na pięć. Będzie to kolejny dwuminutowy kurs, po którym obliczyć można rzeczy leżące wcześniej daleko poza zasięgiem oraz hmm… spotęgować namiętne drżenie głosu u naszej przemiłej pani od matematyki.

I tak najprostszym możliwym potęgowaniem liczb z tego rodzaju jest oczywiście pięć razy pięć – wynik wynosi wówczas 25 i to należy sobie zapamiętać, bo taki wynik jest za każdym razem na końcu naszych obliczeń. Chodzi o końcówkę rzecz jasna. Innymi słowy, jeśli będziemy potęgować liczby mające na końcu pięć to zawsze końcówka będzie wynosić 25, ok? Tego więc nawet nie trzeba obliczać, bowiem to wiadomo. 25 zawsze wędruje na koniec naszych obliczeń.

Gdyby, ktoś tradycyjnie zechciał wyliczyć 25 x 25 lub inaczej mówiąc 25 do potęgi drugiej musiałby mieć płachtę papieru i nagryzmolić obliczeń w co najmniej trzech linijkach, prawda? W aryjskiej matematyce wystarczy obliczenie w pamięci, tylko jednego kroku.

Mamy na przykład takie oto „skomplikowane” zadanie:

25 x 25

Spoglądamy więc na regułę (Przez jeden więcej niż poprzednia), i zadajemy sobie pytanie: jaka cyfra jest „poprzednia”? No jaka?

Końcówkę już znamy, bo jest uniwersalna – to nasze słynne „pięć”, a wiec naszą „poprzednią” jest w tym przypadku „dwa”.

Kolejne pytanie to: jaka cyfra jest „większa o jeden”?

Oczywiście „trzy” jest o jeden większe od naszej „poprzedniej” czyli „dwójki”.

Słowo „przez” oznacza „pomnożyć” a więc po uzyskaniu wszystkich odpowiedzi mamy:

25 x 25 = 2 x 3 /… i do tego wyniku „doklejamy” za ukośnikiem naszą uniwersalną końcówkę – słynne 25 (wynikające z 5 x 5), po czym wychodzi nam:

6/25 co oznacza oczywiście 625

To było cudownie proste, prawda?

No ładnie, a teraz wejdźmy na wyższy poziom:

45 x 45 = 4 x 5 (bo o jeden oczywiście jest piątka większa niż „poprzednia” czwórka), czyli 20/25 czyli 2025

Łatwizna, no bo czyż nie?

Kolejny przykład:

35 X 35 = 3 x 4, czyli 12/25, czyli 1225

I kolejny:

95 x 95 = 9 x 10 (+uniwersalna końcówka) = 90/25 = 9025

Kolejną interesującą regułą aryjskiej matematyki jest: Wszystkie od 9, ostatnia od 10

Umożliwia ona odejmowanie od wielokrotności 10 – ot, na przykład mamy takie zadanie:

Jeśli skarb państwa wynosił 10 000 kilogramów złota a Donald Amber i Bronek Gold kradli kilogram dziennie przez pełne trzy lata to ile jeszcze złota pozostało?

Skoro rok ma 365 dni to Donald i spółka pracowali przez 1095 dni wykradając złoto z Polski na Londyn. 365 x 3 to pierwsze więc co należy wyliczyć aby wyprowadzić równanie a zaraz potem uruchomić aryjską matematykę:

10000 – 1095

I jedziemy z koksem od samego końca:

10 – 5 = 5 (to nasza „ostatnia” cyfra a więc ją odejmujemy od 10 – a resztę czyli „wszystkie” od 9) pracujemy oczywiście systematycznie, liczba po liczbie w dalszym ciągu od końca.

9 – 9 = 0

9 – 0 = 9

9 – 1 = 8

Wynik odczytujemy również od końca: 8905 i to jest ilość złota jakiej jeszcze nie ukradł Donald z Bronkiem.

Łatwizna, prawda?

To nie koniec niespodzianek, bo ta reguła umożliwia też podnoszenie sporych liczb do potęgi, a więc gdyby pewnego dnia Donald zapragnął spotęgować wynoszenie złota to również będziemy go mogli rozliczyć.

I tak do liczby potęgowanej dodajemy cyfrę jej jedności. Wynik mnożymy przez cyfrę dziesiątek a w przypadku gdyby Donald się rozszalał i użył liczby trzycyfrowej – liczbę złożoną z cyfry setek i dziesiątek pomnożoną przez dziesięć. Do wyniku dodajemy cyfrę jedności podniesioną do kwadratu.

Przykłady:

36 x 36 lub 36^2 = (36+6) x 30 + 6^2 = 42 x 30 + 36 = 1269

72 x 72 lub 72^2 = (72+2) x 70 + 2^2 = 74 X 70 + 4 = 5184

124 x 124 lub 124^2 = (124+4) x 120 + 4^2 = 128 x 120 + 16 = 15376

To tyle i na zakończenie życzę wszystkim jak najbardziej głodnych Wiedzy pań od matematyki. Bo skoro w kosmosie są miliardy galaktyk, w każdej miliardy planet, a na nich miliardy szkół, a w nich miliardy pań od matematyki, to ilość tych milusich humanoidek musi być nieskończona i chyba ktoś już to zresztą kiedyś… obliczył 🙂

Źródła:

Magazyn Nexus nr 33

http://adamklimowski.pl/matematyka-wedyjska.html

http://www.pitagoras.info/index.php?option=com_content&view=article&id=118:matematyka-wedyjska&catid=26&Itemid=45

Reklamy