Plusy Dodatnie Plusy Ujemne – Jak kasta okradła z lekarstw i środków na życie 3-letnie dziecko. Dwukrotnie.

plus

Sporo bezprawia zwaliło się na mnie ostatnio więc kilka następnych tekstów będzie o tym. Już od 18 lat najgorsze szumowiny zatruwają mi życie fałszywymi oskarżeniami, donosami, pomówieniami i nielegalnymi bo potajemnymi postępowaniami, co do dnia dzisiejszego urosło do rozmiarów monumentalnie absurdalnych. A robią to tylko po to, aby ukraść mi dom i uniemożliwić prowadzenie normalnego życia. Po dojściu do liczby dwustu szumowin nękających mnie jednego – przestałem ich dalej liczyć. Wątpię czy obecnie jest ktoś ode mnie bardziej zaszczuwany. Nawet Zbigniew Stonoga nie może się pod tym względem równać ze swoimi 188 zarzutami, bo w sumie to tylko po niecałe dwa zarzuty na jedną nogę 🙂 Poza tym Stonoga posiada tęgie haki… a ja niestety do obrony mam tylko prawdę.

I gwoli wyjaśnienia – pisząc zarzuty nie mam oczywiście na myśli mitologicznych zarzutów, o których wspominają spisane przez starożytnych komunistów kodeksy, ale po prostu o fałszywych oskarżeniach. O czymś najbardziej plugawym. O kłamstwach, które są JEDYNĄ bronią tej antyludzkiej, bolszewickiej mafii, która się pastwi nad Polską i Polakami. Te właśnie kłamstwa stosują rutynowo bandyci z organów ścigania nakłaniając jeszcze większe od nich mendy z marginesu do składania fałszywych oskarżeń aby bezkarnie latami znęcać się nad swoją ofiarą. Nagminnie uprawiają ten proceder również urzędnicze kurwy. A Polacy nie dostrzegają, że najbardziej oczywistą bronią w tej sytuacji może być tylko wykrywacz kłamstw obsługiwany przez nieprzekupną sztuczną inteligencję. To moja autorska idea, którą propaguję już od bardzo wielu lat, bo jestem tymi kłamstwami bardzo boleśnie doświadczony. I to za nią myślę, jestem tak prześladowany obecnie. Aż tak bardzo się obawiają tej idei, bo doskonale wiedzą że wdrożenie takiego wykrywacza kłamstw, odbierze im raz na zawsze całą nienależną władzę oraz ich jedyną broń – kłamstwo w tysiącach postaci. I to nie na skalę lokalną lub krajową. Taki wykrywacz kłamstw przywróci uczciwość w skali globalnej – i właśnie to jest najgorszym koszmarem tej kompletnie bezproduktywnej psychopatycznej mafii, żerującej od tysięcy lat na zniewolonej ich kłamstwami ludzkości. Zainteresowanych ideą wykrywacza odsyłam do mojego cyklu pt. Rzeczpospolita Mafijna gdzie jest ona szczegółowo opisana a teraz dodam tylko, że absolutnie żaden z przykładów bezprawia – dosłownie ani jeden z tysięcy doskonale znanych nam wszystkim z mediów – nie miałby nawet cienia szansy na zaistnienie, gdyby ten wykrywacz został wdrożony do zastosowania w całej sferze życia publicznego czyniąc ją opartą na prawdzie. On po prostu musi się znaleźć w urzędach, sądach, sejmach, komendach policji, prokuraturach, szpitalach oraz uczelniach, bo inaczej kłamstwom nigdy nie będzie końca. Nie ma absolutnie żadnych przeciwwskazań do zastosowania takiego wykrywacza. Wszystko wręcz przemawia coraz głośniej za nim.

Dlaczego?

Ponieważ okupowana Polska ma coraz poważniejsze problemy z elementarną sprawiedliwością. Zabieranie w majestacie antyludzkiego prawa traktorów sąsiadom, dzieci rodzicom lub wolności niewinnym jest na porządku dziennym. Głównym powodem nie jest jednak bandytyzm organów, które te bezprawie robią. Zasadniczym powodem jest bezczynność ofiar. Aby zło zwyciężyło wystarczy przecież nic nie robić – i właśnie to się dzieje. Po każdym akcie bezprawia – który jest przecież tylko balonem próbnym – bandyci doskonale wiedzą na ile mogą sobie pozwolić bez wybuchu sprzeciwu społecznego. Gdyby po przypadku Tomasza Komendy milion słusznie oburzonych ludzi wyszło na ulice domagać się kary dla jego oprawców – bandyci, którzy go fałszywie oskarżyli i skazali zostaliby ukarani i nie byłoby więcej tego typu ofiar. To oczywiste. Ale nikt nie poszedł okazując Tomaszowi Komendzie odrobiny ludzkich uczuć. Nikt. Zamiast solidarności z torturowanym niewinnym rodakiem, Polacy wybrali swój chleb powszedni i igrzyska – zachlewali się piwem i kibicowali skokom Kamila, w sposób skanalizowany realizując patriotyzm na bocznym torze, podczas kiedy na głównym zapanowała totalna bierność. I dlatego bezprawie nie stoi w miejscu ale systematycznie narasta, bowiem to nie igrzyska determinują nasze życia ale antyludzka polityka. Kamil nie wyskakał nam dobrobytu ale politycy owszem… nędzę i bezprawie. Totalne bezprawie i urzędnicze warcholstwo rosną z dnia na dzień z powodu chorego psychicznie plemienia, które podstępem wtargnęło do naszego wspólnego domu i przemocą przejęło władzę w organach okupowanej Polski. I dosłownie jak u chorego psychicznie Franza Kafki wygląda opaczna rzeczywistość stworzona przez jego chorych współplemieńców. Zadziwiająco wielu rodaków nie zdaje sobie jeszcze sprawy z widocznego gołym okiem faktu, że nie żyje w jakiejś opisywanej przez starożytnych komunistów mitycznej niepodległej Polsce – ale w syjonistycznym obozie zagłady zaprojektowanym na szybkie wyniszczenie rdzennych mieszkańców. Zaprojektowanym tylko po to, aby Polaków ze wszystkiego obrabować i zgładzić.

Są jakieś co do tego wątpliwości?

Tylko przecież w obozie zagłady nie wolno posiadać broni, czyli się bronić! Tylko w obozie zagłady broń mają strażnicy! Tylko przecież w Polsce broń posiadają wyłącznie sędziowie, prokuratorzy oraz policja!

Nadążamy, za tym co powszechnie wiadome i oczywiste?

To że ten obóz zagłady nazywa się Rzeczpospolita Polska to taka sama ściema jak Autonomia Palestyńska, bo przecież ani Polak ani Palestyńczyk nie ma prawa do obrony lub dostępu do władzy.

Polacy nieświadomi tego, że to co wytworzył Kafka to nie jakaś egzotyczna fikcja literacka ale polska rzeczywistość, udają się do sądów rozsądzić prosty spór a wychodzą jeszcze bardziej skonfliktowani oraz przy okazji obrabowani ze strony samozwańczej kasty. Nie wiedzą w swojej słowiańskiej naiwności, że to nie z osobą skonfliktowaną będą w sądzie walczyć o uczciwość ale z sądową mafią, która z wyrachowaniem czarne wybiela, a białe oczernia aby wszystkich skłócić, skrzywdzić i ograbić. Nie czytali Kafki więc nie wiedzą biedni, że i sąd i prokurator i adwokat grają do tej samej bramki a jedyni kibice to: komornicy i policja – pieski sądowej sitwy – które nigdy nie staną po stronie pokrzywdzonych. Nie wiedzą, że w polskich sądach, gdzie stają kompletnie sami naprzeciw zbrodniczemu systemu, nie rozstrzyga się sporów lecz je potęguje i wytwarza konflikty prawa z logiką na polu zrozumienia nawet najprostszej oczywistości. Nie wiedzą, że ich prawnik zanim jeszcze zostanie ich prawnikiem, już będzie działał na ich szkodę. Nie wiedzą, że bezkresne obszary logiki ujemnej dominują w sądach nad obiektywną, oczywistą prawdą. Nie wiedzą, że sądy bronią policyjnych kapusiów, oszczerców, złodziei, oszustów i bandytów a karać śpieszą ofiary. Nie mają bladego pojęcia, że małpa z brzytwą wyrządza mniej szkód dla naturalnej normalności niż współplemieńcy Franza Kafki w charakterze sędziów.

Każde jednak bezprawie może narastać tylko do pewnego punktu. Ściśle określonego. Tym punktem jest moment, kiedy ofiary bardziej boją się życia niż śmierci. Palestyna już go dawno osiągnęła i stąd zamachowcy samobójcy. I ten precyzyjny punkt coraz szybciej również w Polsce nadchodzi, jako że już mamy światowy rekord pod względem samobójstw nastolatków. Większość dorosłych Polaków niestety jeszcze nie wie dlaczego łatwiej w Polsce umrzeć niż żyć, bo za nic w świecie nie chcą słuchać na temat syjonistów ale… im później zechcą prawdy o nich wysłuchać… tym kubeł będzie zimniejszy. Tymczasem bezprawie groteskowo wręcz narasta, nieubłaganie zbliżając się do ściśle określonego momentu…

Plusy dodatnie

Na całe szczęście w tym naszym nieszczęściu do walki o naszą i waszą sprawiedliwość rzucono ostatnią nadzieję Polaków. Nie byle kogo, bo ziemskie wcielenie Winnetou, Matki Teresy, Zorro i Buddy – samego ministra Ziobro. Sama opatrzność musiała go zesłać do pokonania tej kafkowskiej opaczności jaka spadła na nasz kraj.

Największym plusem dodatnim ministra Ziobro jest fakt, że od czasów Mieszka Pierwszego jest to najlepszy minister Ziobro. Jeszcze nie było w Polsce lepszego ministra Ziobro i jest to fakt bezsporny. Minister Ziobro jest jak Skoda Fabia, klasą samą w sobie – najlepszy w swojej klasie. Jest jak ninja. Nie męczy się, nie zniechęca tylko konsekwentnie podejmuje kolejne próby wprowadzenia reform tej kafkowskiej patologii. Jest jak putbull. Kiedy już chwyci to nie puszcza tylko uporczywie szarpie i próbuje zreformować sądownictwo. Minister Ziobro podejmuje tysiąc, tysiąc dwieście, w porywach do półtora tysiąca tego typu prób codziennie. Niezmordowanie, jak ten królik na bateriach Duracella, usiłuje zreformować wymiar niesprawiedliwości.

Duracell

Generalnie, minister Ziobro już grubo ponad trzy miliony odważnych prób podjął na tym kierunku i za same chęci należy mu się jedno z najwyższych odznaczeń państwowych, aczkolwiek nikt jeszcze nie złożył wniosku do kapituły wielkiej Orderu Uśmiechu, aby to nadrobić.

Na razie reform Ziobry jeszcze nie ma ale nie wolno się niecierpliwić lub zniechęcać po dwudziestu latach porażek, bo rachunek prawdopodobieństwa jest po stronie ciemiężonych. Po trzech milionach nieudanych prób zreformowania wymiaru niesprawiedliwości, hm… niesprawiedliwe byłoby nie danie ministrowi Ziobro szansy na kolejne trzy miliony podejść. Statystyki przecież nie kłamią, ani rachunki prawdopodobieństwa. Skoro więc nawet niewidomy może zamiast do toalety wejść do kasyna i tam wygrać w ruletkę ślepą kurę która trafi ziarnko, tak i minister Ziobro odniesie niewątpliwie kiedyś sukces. Z matematycznego punktu widzenia jest to nieuchronne, a każda zakończona niepowodzeniem próba coraz bardziej przybliża nas do ostatecznego zwycięstwa. No bo skoro nie udało mu się zreformować bolszewickich zbrodniarzy, ich bandyckich dzieci powodujących wypadki po pijaku oraz wnuków kradnących kiełbasę po sklepach, to przecież nie ulega wątpliwości, że w końcu uda mu się zreformować ich bolszewickie pra pra wnuki, ponieważ z pokolenia na pokolenie robią się oni coraz ułomniejsi.

Jedną z co ważniejszych prób ratowania ludzkości przed niesprawiedliwością, była śmiała akcja ministra Ziobro sprzed dwóch lat, kiedy ciemiężony przez operatorów telekomunikacyjnych naród, ścigany był bez końca za jakieś dwa złote nie dopłacone do rachunku. Ponieważ zachłanność tych wszystkich kurw telekomunikacyjnych była nieograniczona, minister Ziobro ostro wówczas zainterweniował uznając roztropnie, że parozłotowe długi nie powinny w magiczny sposób rosnąć do kwot sięgających tysiące, po czym być ściągane z odsetkami od odsetek. Raz dwa nasz dzielny minister Ziobro wydał jakiś dekret po czym z dnia na dzień miliony rodaków uratowane zostały przed lichwą. Polecam treściwe i zwięzłe źródło żeby się doinformować i podeprzeć:

https://dzienniknarodowy.pl/miliony-starych-dlugow-przepadly-ziobro-o-zmianach-korzystnych-dla-dluznikow/

Tak, tak, niedowiarki. Minister Ziobro reformuje i reformuje a nie jak wam się wydawało tylko reformy symuluje. On tak naprawdę naprawdę naprawia ten system. Obecnie po sześciu latach a nie po dziesięciu długi zostają więc anulowane i dłużnicy z ulgą mogą odetchnąć. Wielki sukces ministra Ziobro.

Ci niezadłużeni natomiast, niestety nie mogą nawet na moment złapać oddechu, ponieważ w reformach ministra Ziobro zawsze jest drugie dno – te weselsze. Ono nawet nosi adekwatną nazwę czyli:

Plusy Ujemne

Obecnie nie ściga się w ogóle za parozłotowe długi ludzi zadłużonych u telekomunikacyjnej mafii tylko ściga w ogóle nie zadłużonych. I to po kilka razy. Ich nie chroni dekret ministra Ziobro. Mnie tego typu mało zabawna sytuacja niedawno spotkała a zatem zamierzam o niej opowiedzieć, licząc że może minister Ziobro wyda jakiś dekret żeby nie zadłużonych chociaż tylko raz ścigano, bo mnie za brak jednego zadłużenia spotkały aż dwie egzekucje – co nie za bardzo uważam za prawe i sprawiedliwe.

W świetle tego co poniższe Polacy powinni zrozumieć, że do „reform” ministra Ziobro należy podejść ostrożnie jak do gniazda szerszeni lub obietnic wyborczych Kaczyńskiego. Kaczyński obiecał 3 miliony mieszkań i proszę bardzo: 3 miliony mieszkań zwolniło się kiedy tyle milionów Polaków za chlebem z Polski wygnano. Aż pół okupowanej Palestyny do tych 3 milionów mieszkań może się zwalić i jedyne co wyborcom Prezesa I Spółki można zarzucić to nie słuchanie obietnic Kaczyńskiego ze zrozumieniem i należyta ostrożnością.

Podobnie jest z „reformami” Ziobry. Po jego „reformie notariuszy” ich usługi wzrosły trzykrotnie. Po tej opisanej już wyżej „reformie telekomunikacyjnej mafii”, nie ściga się dłużników lecz niezadłużonych i nie dziesięć lat ale coś z połowę, ale za to dwa razy.

A było to tak.

W ubiegłym roku rozwoziłem sobie spokojnie busikiem palety po Europie w ramach zarabiania środków na życie swoje i swojego potomstwa. Potomstwo jest jedno i ma 3 latka więc nie może się samo utrzymać – co zrozumiałe. Ci, którzy czytali tekst pt. Gran Turismo wiedzą jak bardzo jest te rozwożenie palet procesem hm… czasochłonnym, aczkolwiek barwnym.

No więc wożę te palety i wożę aż tu nagle pod koniec roku przyszedł sms z mbanku o jakimś zajęciu egzekucyjnym na ponad 330 złotych na moim koncie z sygnaturą niejakiej Joanny komornik Płaza wegetującej sobie przy sądzie rejonowym w Świdnicy.

Sąd rejonowy w Świdnicy. Hm… ze wszystkich możliwych sądów na świecie ten w moim rankingu ma niekwestionowaną palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o ułomność przy respektowaniu prawa. To w tym sądzie przecież ukradziono mi ukochanego synka i dano na wychowanie ludziom, którzy chcieli go zabić a mi grozili śmiercią jeśli do niego przyjadę. To w tym sądzie jakiś polskojęzyczny głupek z Afryki pozwał do sądu 14 miesięczne niemowlę aby pozbawić je praw rodzicielskich, a sąd zamiast przywołać przygłupa do porządku przyjaznym klepnięciem go z liścia, procedował ten bełkot jakby nigdy nic i to mi a nie pozwanemu niemowlęciu zafundował fałszywe badania psychologiczne w sądowym ośrodku „opiniodawczym”, w którym najgorsze ludzkie gówno sporządza na zamówienie fałszywe, bo o 180 stopni odmienne od prawdy opinie, aby rodzicom odebrać ich dzieci i wszystkim wyrządzić jak największą krzywdę. To w końcu w tym słynnym sądzie zrobiono mi apelację od procesu który się, uwaga, uwaga, nawet nie rozpoczął. Dwa lata sąd się szamotał z jakąś przewlekłą miesiączką aby wyprodukować jak największą przewlekłość postępowania i wyprodukował taką, że apelacja w II instancji się skończyła a proces w I instancji nawet nie rozpoczął. Chory psychicznie Franz Kafka mógłby jedynie kapcie nosić za sędziami z sądu rejonowego w Świdnicy, oraz długo i namiętnie szwindlerskiego fachu od nich uczyć.

Ten sąd rejonowy w Świdnicy to chyba jakaś kolonia karna dla prawników nie kwalifikujących się z powodu kleptomanii do eutanazji, Izraela albo domu starców. Zamiast w przytulnym i bezpiecznym dla otoczenia ośrodku, ci zesłani na dożywocie do Świdnicy prawnicy, dożywają swoich smętnych dni okradając petentów lub zbłąkanych przechodniów na 200, 300 w porywach do 500 złotych.

No i pod koniec roku ktoś w tym sądzie chyba znowu się roztargnął bo mi z konta skradziono ponad 330 złotych.

Zadzwoniłem więc na infolinię mbanku, bo dzięki dekretowi ministra Ziobro bank ma obowiązek dać siedem dni na wyjaśnienia człowiekowi obarczonemu jakimś komornikiem, ale siedzący na niej dupek kompletnie nic sensownego nie był w stanie odpowiedzieć, bo mu rzekomo jakieś okienko nie chciało się otworzyć. Oczywista ściema. A chciałem się tylko od dupka dowiedzieć z jakiej racji moim kontem interesuje się jakiś podmiot Joanna komornik Płaza, bo nic mi nie wiadomo abym był soś komukolwiek winny. Niestety „młody dynamiczny zespół” czyli dupek zmieniający się w mlini mbanku co dwa dni lub raz w tygodniu, nic mi nie powiedział bo jeszcze go nie przeszkolili w otwieraniu odpowiednich okienek na służbowym kompie. Potem się zwolnił i przyszedł inny na dwa dni. On także nie dożył szkolenia z otwierania okien… nieważne. Tak więc na infolinii jebanego mbanku chuja się w praktyce można dowiedzieć, bo „młody dynamiczny zespół” z tygodnia na tydzień robił się coraz to młodszy i dynamiczniejszy w spierdalaniu stamtąd. Miałem na tym parszywym koncie wszystkiego coś z pięć złotych, bo wyjeżdżając z kraju wybrałem wszystko aby się zaopatrzyć w jedzenie i palenie na trasie. Zostawiłem bankowi 5 złotych na otarcie łez no więc nie było powodu do niepokoju – no bo tylko tyle jakiś haker mógł mi w sumie z niego podprowadzić. Myliłem się. Podmiot Joanna komornik Płaza zagarnęła bowiem pieniądze których na koncie nie było!

Jak takie coś jak kradzież pieniędzy których nie ma jest możliwe?

No cóż… jak mawia telewizor jest to… wyższa forma bankowości.

I warto tu wrzucić niewielką dygresyjkę, bo takie novum to dość osobliwe kuriozum. Ostatnio na przykład redaktorowi Michalkiewiczowi jakiś komornik zawinął z konta 150 tysięcy złotych w ramach procesu o którym redaktor nawet nie wiedział. To dla redaktora Michalkiewicza była nowość i na dobre dwa miesiące wytrąciło go z równowagi ale nie dla mnie – ja takie manewry przerabiałem już 18 lat temu – w ramach tak zwanej niższej formy bankowości – tej prymitywnej. Zapoznawanie się z tymi metodami rozpoczęła pewna prawnicza kanalia jeszcze w 2002 roku pozywając mnie o nieistniejący dług w kapturowym procesie, o którym zapomniano mi powiedzieć. Długu żadnego rzecz jasna nie było i dlatego właśnie odbywało się to potajemnie. Były bolszewicki sędzia Lesław Barcew ze Szczecina (usunięty z funkcji za to że w stanie wojennym skazywał za nic Polaków) przepoczwarzył się w radcę i pozwał mnie jako radca prawny spółdzielni mieszkaniowej Chemik o nie zapłacone rzekomo czynsze na prawie 3 tysiące złotych aby wytworzyć fikcyjny dług i ukraść mieszkanie komornikiem – no bo tym się przecież zajmują te wszystkie sieroty po holokauście z tak zwanej Listy Szindlera – o której Spielberg zrobił film w swoim czasie. Wydrapano po chamsku w polickim sądzie datę mojego sprzeciwu od nakazu zapłaty i wpisano nową, żeby sprzeciw stał się „spóźniony” ale i tak wygrałem wówczas w sądzie z tamtą kanalią – a kanalia się mści aż do dzisiaj razem z resztą złodziejskiej sitwy grasującej w moim mieście – bo te kurwy właśnie takie są – strasznie nienawidzą ludzi, którzy nie pozwalają im się okraść – tak dyskretnie, po cichutku, bez rozgłosu. Dostają wówczas szału i na serio im odpierdala. Tamta parszywa menda przegrała wówczas ze mną w swoim własnym sądzie ale potem ukradła mi pieniądze z czynszów na poczet uwaga… odsetek od „długu”, który wyssała sobie z dupy wcześniej. Były sędzia, obecny radca prawny Lesław Barcew ukradł mi jakieś 300 złotych, żeby do tytułów jakie już posiada dokupić sobie niedrogo jeszcze jeden: kanalia prawna.

Gdyby Spielberg pochodził był z innego plemienia to pewnie nakręciłby Listę Szwindlerów zamiast Listy Schindlera. Nieważne…

Redaktor Michalkiewicz ma prawo być oburzony, bo sądy kapturowe już od czasu inkwizycji są mocno przeterminowane. Od średniowiecza takich sądów się już nie stosuje w cywilizowanych krajach i to mógłby być dla szwindlerów pewien problem, ale na szczęście nasza kochana Polska już została akurat cofnięta gospodarczo do średniowiecza i sądy kapturowe są jak najbardziej na czasie. Skazują sobie kogo chcą i nie marnują czasu aby swoje ofiary o tym powiadomić – najczystsza kwintesencja syjonistycznej, perfidnej mentalności. Do perfekcji opanowali wysyłanie pism na celowo błędne adresy żeby je uznać za doręczone i robić szwindle bez wiedzy swoich ofiar.

Michalkiewicza okradli bo ujawnił notatkę o roszczeniach żydowskich a mnie okradli bo jej nie ujawniłem, co jest dowodem na to że aby okraść nie musi być powodu. Wystarczy metoda: fałszywe oskarżenia, pisma słane na błędny adres i całkiem potajemny proces.

Praktyka uczy jednak, że redaktora Michalkiewicza teraz czekać będzie etap drugi – ten bolesny – wydrapywanie dat wpływów jego sprzeciwów od kapturowych wyroków i wpisywanie w ich miejsce nowych aby te sfałszowane stały się… jeszcze prawdziwsze. Oraz mocno spóźnione. Ja właśnie taki etap z moją kanalią prawną 18 lat temu przerabiałem. Bo ten antyludzki świat w jakim żyjemy tak jest sprawiedliwie urządzony że żyd kradnie co chce już co najmniej 5 tysięcy lat ale na ewentualny sprzeciw od kradzieży na której przyłapano żyda, przewidziane jest aż 7 całych sprawiedliwych dni. Aż siedem dni przysługuje każdemu kto chciałby się sprzeciwić od czynności kradnącego żyda.

Wątpię, czy redaktor Michalkiewicz przetrwa ten bolesny okres jego sprzeciwów z góry przecież skazanych na to że będą spóźnione i bezprzedmiotowe, ale jeśli jakoś mimo wszystko przetrwa ten etap, będzie miał zaszczyt wejść na wyższą kulturę bankowości – znikanie pieniędzy których nie ma. Ukraść kasę która jest na koncie to przecież nic trudnego – tyle to przecież byle kanalia potrafi naciskając guzik który otwiera chlewik i wypuszcza komornika. Ale ukraść pieniądze których nie ma – o, to jest myślę coś, co mogłoby chyba zabić redaktora Michalkiewicza.

Jak zatem w praktyce wygląda kradzież pieniędzy których nie ma? Których nie można ukraść z powodu ich niebycia?

Nie mówcie tego redaktorowi Michalkiewiczowi, żeby nam tu nie padł przedwcześnie, ale wygląda to tak: na koncie na którym jest 5 złotych robi się myk i jest minus 300 złotych. Lub minus tysiąc. Lub – nie mówcie redaktorowi Michalkiewiczowi – minus sto pięćdziesiąt tysięcy złotych.

Tak więc ile by sobie człowiek nie posiadał na koncie w magiczny sposób może się to zmienić w wartość z trzysta razy większą ale za to z plusem ujemnym. No i potem człowiek jest spokojny, bo już może sobie do końca świata zapierdalać w pocie czoła żeby…  przed śmiercią zbliżyć się do zera.

W tym bandyckim antypaństwie, w którym żyjemy jak u pana prezesa za piecem, już od dawna panuje totalne bezprawie – syjoniści kradną ile chcą, komu chcą i to nawet jak ofiara nie ma.

Nie dziwi mnie że kradną – bo tacy przecież są – i wiadomo to od setek wieków. Dziwi mnie że robią w ogóle jakieś kapturowe procesy skoro i tak są bezkarni. Przecież mogliby redaktorowi Michalkiewiczowi po prostu przysłać smsa że mu zabrali dom i podstawić dupka z „młodego dynamicznego zespołu”, który mu to wytłumaczy jak go przeszkolą z tych okien. Kwestia czasu myślę, kiedy smsami będą wysyłać wyroki.

Tak więc w mbanku niczego nie udało się wyjaśnić ale udało się dodzwonić do podmiotu Joanna komornik Płaza, która jak pamiętamy niczym huba przyrośnięta jest do sądu rejonowego w Świdnicy. Odebrała jej asystentka i na moje podchwytliwe pytania o istotę rzekomego zadłużenia wyjaśniła mi jeszcze podchwytliwiej żebym sobie to w sądzie wyjaśnił.

Cholernie mnie ta sprawa zaintrygowała, bo jak daleko sięgam pamięcią to nie pamiętam abym jakikolwiek dług posiadał. Do 20 grudnia jeździłem z paletami po Europie i do kraju zjechałem 22 grudnia, czyli na dwa dni przed wigilią. Dowiedziałem się wówczas, że mój pracodawca też dostał od Joanny komornik Płazy jakieś nakazy i nie dość że mi nic nie powiedział to jeszcze przelał jej z mojego wynagrodzenia ponad 380 złotych. Noooo…. nie powiem, wkurwił mnie ten nadgorliwy chujek, bo nie dość że zadysponował sobie bezprawnie moimi pieniędzmi to jeszcze niemal pozbawił mnie 7 dniowego prawa do skargi na czynność komornika, do której mam święte prawo wywalczone przecież przez dzielnego ministra Ziobro.

Tak więc niezależnie od pieprzonego mbanku, pieprzony dziad też umoczył sobie gorliwie łapy w tej szemranej egzekucji. Dwa razy tym samym okradziono mnie z kasy na poczet nie wiadomo nawet jakiego długu.

Kolejną paczkę pism od Joanny komornik Płaza otrzymał mój ojciec – nie mam pojęcia dlaczego mój ojciec a nie ja skoro nawet u niego nie mieszkam – więc proszę o to nie pytać. Tę wiedzę posiadają tylko szwindlerzy ze świdnickiego sądu. I od ojca właśnie 23 grudnia dostałem makulaturę sądową Joanny komornik Płaza. Miałem głęboką nadzieję dowiedzieć się z niej za co kuźwa oni wszyscy aż tak nadgorliwie płacą moją kasą, ale niestety niczego się nie dowiedziałem. W kopercie była tona komorniczej makulatury i tylko jedna kartka z informacją, że jakiś szemrany fundusz z Koszalina pozwał mnie do sądu w Świdnicy o jakieś 56 złotych. Nie wiadomo jednak za co. Nazwa tej swołoczowni brzmi całkiem swojsko, jak przystało na szwindlerów z Afryki, gdyż oni sami siebie określają jako: Raport Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty, co jest przecież klasycznym żydowskim bełkotem. Nadal jednak nie wiadomo za co ten parszywy fundusz postanowił „zainwestować” w „mój” dług którego nie było.

No nic – w święta miałem kontakt ze skradzionym mi w tamtym sądzie dzieciaczkiem – tak więc korzystając z okazji odwiedzin u Małego, udałem się do kapturowego sądu w Świdnicy rzucić im w biurze podawczym moją skargę na czynność komornika, żeby sprawę skradzionych pieniędzy u źródła wyjaśnić. Aha, żeby unikać w tekście zbędnych powtórek po prostu przytoczę jej treść, ponieważ proszę mi uwierzyć ale o tej sprawie wiedziałem wówczas dokładnie tyle samo co wy. Oto więc pisemko do prezesa tej firmy i podmiotu Joanna komornik Płaza.

                                                                                                 Świdnica dn. 27 grudnia 2019 r

 

 

                                                                                                          Prezes Sądu Rejonowego w Świdnicy

Sz P Sędzia Wojciech Zatorski

 

  1. L. Okulickiego 2-4

                            58-100 Świdnica

 

oraz

Komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Świdnicy

  1. P. Jolanta Płaza

Kancelaria Komornicza III w Świdnicy

58-100 Świdnica

Ul Wałbrzyska 14A/2

Robert Gębura, pesel 6*******157

urodzony w Toruniu

nie posiadam adresu do korespondencji

proszę o kontakt telefoniczny

512 *** *** oraz umówienie się tą drogą na odbiór

osobisty ewentualnej korespondencji

Skarga na czynności komornika i wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.

              Panie Prezesie, Proszę Sądu, Szanowna Pani Komornik, bardzo proszę w niniejszej sprawie nie prowadzić egzekucji wobec mojej osoby i nie blokować/odbierać mi środków niezbędnych do życia mojego i mojego dziecka, które mam na utrzymaniu. Proszę także oddalić wszelkie roszczenia wobec mojej osoby ze strony firmy Raport…. z Koszalina a mi zwrócić pieniądze zabrane z mojego konta i od pracodawcy. Proszę także ewentualnie o ponowne rozpatrzenie sprawy i bezzwłoczne wycofanie z obrotu prawnego tej która się toczy a jest w pełni nieuzasadniona.

Uzasadnienie

              Prośbę swoją uzasadniam tym, że nie jestem dłużnikiem firmy Raport Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z Koszalina – zwanej dalej „Raport”. Nigdy nie łączyła mnie z tą firmą jakakolwiek forma umowy. Nie istnieje też żadna moja wierzytelność wobec tego podmiotu. Do ubiegłego tygodnia ja nawet nie wiedziałem o jego istnieniu.

              Nigdy nie otrzymałem wezwania/nakazu do zapłaty, protokołu z rozprawy, wyroku lub informacji o postępowaniu upominawczym, na które powołuje się Pani Komornik, na którym zapadło postanowienie/wyrok.

              Nigdy nie dowiedziałem się o istnieniu tej dotyczącej mnie sprawy.

23 grudnia 2019 kiedy zza granicy przybyłem do kraju na święta, ojciec wręczył mi pisma z kancelarii komorniczej jakie nie wiem nawet dlaczego jemu a nie mi błędnie przysłano!

              Nigdy firma Raport z Koszalina nie zawiadomiła mnie o jakichkolwiek roszczeniach lub postępowaniach upominawczych. Nigdy nie używała w tym celu nawet błędnego adresu – mojego ojca. Z pism wynika że korespondencja była latami kierowana na inny błędny adres – mojej byłej partnerki. Absolutnie nic mnie z tą firmą nie łączy i nie łączyło. Egzekucja z jej wniosku jest bezpodstawna i niezrozumiała.

              Kilka dni temu bank poinformował mnie sms-em o zatrzymaniu środków płatniczych oscylujących na około 300 zł na moim koncie. Nie był mi jednak w stanie powiedzieć tytułem czego prowadzona jest egzekucja bowiem nawet mi klauzula komornicza jaką przedstawiono bankowi niczego nie mówiła.

              Dopiero jak powróciłem do kraju 23 grudnia 2019 roku na święta znam sprawę od mojego ojca któremu z kancelarii komorniczej wysłano pisma. Częściowo ją znam jednak, bo niewiadome jest nadal dla mnie zupełnie, z jakiego w ogóle powodu firma Raport z Koszalina domaga się ode mnie kwoty 56 złotych z odsetkami! Nigdy takiej kwoty od firmy Raport nie pożyczałem i nie zawierałem z nią żadnej umowy. Nie jestem Szanowni Państwo absolutnie niczego winny firmie Raport z Koszalina i nigdy nie byłem.

              Nie wiem dlaczego nie zostałem o rzekomej wierzytelności nigdy poinformowany i nie wiem dlaczego postępowanie upominawcze odbyło się bez poinformowania mnie o nim.

              Nie wiem też dlaczego DWA razy mi koszty JEDNEJ EGZEKUCJI zabrano – raz z konta bankowego a drugi raz z wynagrodzenia za pracę – przecież to podwójne bezprawie!

              Wiem z absolutną pewnością, że nie jestem firmie Raport winny żadnej wierzytelności.

              Nie chcę się pogrążać w domysłach bo jako że nigdy nie byłem nawet w Koszalinie nie może to być dajmy na to na przykład mandat za parkowanie. Po prostu nie mam opiewającego na kwotę 56 złotych żadnego długu wobec kogokolwiek – w tym oczywiście firmy Raport z Koszalina.

              Szanowni Państwo informuję Was, że w ogóle nie znam sedna sprawy, czyli tytułem czego firma Raport domaga się ode mnie 56 złotych, a wszystkie adresy których używano w tej sprawie są błędne.

              I tak, w Policach przy ulicy Wyszyńskiego nie mieszkam ja ale mój ojciec. Jest w podeszłym wieku, po dwóch zawałach serca, bardzo schorowany, nie może wychodzić z domu i jest podłączony do butli z tlenem. Wyprawa po pisma skierowane do mnie omal go nie zabiła i w żadnym bądź razie proszę tego więcej nie robić. Ja tam nie mieszkam i ze względów humanitarnych nie mogę prosić ojca aby odbierał kierowaną do mnie korespondencję krążąc po urzędach pocztowych.

              Ja od lat mieszkam i pracuję za granicą jako kierowca ciężarówki i nawet za granicą nie posiadam z tego powodu adresu zamieszkania. Ze względu na charakter tej pracy nieustannie się przemieszczam rozwożąc ładunki po Unii Europejskiej. W praktyce moim miejscem zamieszkania jest kabina ciężarówki i nie jest ona nawet dwóch dni w tym samym miejscu. Proszę o wzięcie pod uwagę tych argumentów oraz okoliczności przy rozważaniu prośby o odstąpienie od egzekucji kosztów sądowych, rzekomej wierzytelności oraz pozostałych. Być może firma Raport mnie z kimś po prostu pomyliła – tego także nie wiem z powodu kompletnej nieznajomości tej sprawy, nieobecności w kraju i braku powiadomień o niej ze strony firmy Raport.

              Odnośnie natomiast adresu w Świebodzicach przy ul. Krzywoustego informuję że te mieszkanie należy do Magdaleny C*** z którą już dawno się rozstałem. Od roku 2016 nie mieszkam tam i nie mam wiedzy dlaczego ten akurat adres używa firma Raport oraz Kancelaria Komornicza.

              Jedyną formą kontaktu ze mną jest poczta elektroniczna (pkracy@go2.pl) lub sms-y ze względu na moją nieustanną mobilność.

              Nie posiadam wiedzy z jakiego powodu odbyło się postępowanie upominawcze, które wydało na mnie wyrok, nie wiem nawet za co, a więc proszę uprzejmie o przekazanie niniejszej skargi właściwemu Sadowi aby tę sprawę można było u źródła wyjaśnić. Ten wyrok który Pani Komornik egzekwuje jest to bezpodstawne domaganie się zwrotu drobnej kwoty której nigdy nie byłem firmie Raport winny, a której koszt egzekucji jest wielokrotnie większy od niej.

Zablokowano z niewiadomego powodu – nie wiem nawet tytułem czego firma Raport domaga się ode mnie 56 złotych – środki na moje życie za granicą, czyli diety na wyżywienie oraz środki jakie gromadzę na utrzymanie mojego 3-letniego dziecka. Po raz drugi te same środki zabrano mi z wynagrodzenia. Podkreślam to wyraźnie – nigdy nie pożyczałem od firmy Raport żadnych pieniędzy, nigdy nie łączyła mnie z taką firmą jakakolwiek forma umowy i w związku z tym nie jestem jej niczego winny. Tego postępowania upominawczego i tej egzekucji nie powinno oczywiście być zatem Szanowni Państwo i dlatego wnoszę jak na wstępie.

To niedopuszczalne, prowadzenie postępowań bez wiedzy rzekomego dłużnika, bo powoduje pomyłki i rażąco niesprawiedliwe nieporozumienia.

Szanowny Panie Prezesie, Szanowny Sądzie, Szanowna Pani Komornik,

Obowiązkiem prawnym firmy Raport było powiadomić mnie na piśmie o swoich roszczeniach wobec mojej osoby. Nie uczyniono tego.

Obowiązkiem prawnym firmy Raport było wezwać mnie na piśmie do zapłaty owych 56 złotych i wyjaśnienie tytułem czego jest ta zapłata. Nie uczyniono tego.

Obowiązkiem prawnym firmy Raport było powiadomić mnie na piśmie o skierowaniu sprawy przeciwko mnie do Sądu. Nie uczyniono tego.

Obowiązkiem prawnym było także powiadomienie mnie o wyroku jaki w sprawie przeciwko mnie zapadł. Nie uczyniono tego.

Uczyniono wszystko natomiast abym o sprawie się niczego nie dowiedział. Uniemożliwiono mi tymi działaniami aż do egzekucji wyroku zasięgnięcie porady prawnej u zawodowego prawnika i tym samym podjęcie obrony. Nie byłem w ogóle reprezentowany w tej sprawie przed Sądem bo o niej nawet nie wiedziałem. To niedopuszczalne kierować potajemną sprawę do egzekucji i poinformować o niej kogoś zupełnie innego (mojego ojca!) dopiero po jej dwukrotnym (bezprawnym!) dokonaniu.

Szanowni Państwo w świetle zapisów kodeksu postępowania cywilnego mam niezbywalne prawo być zaznajomiony jako strona postępowania z dotyczącą mnie sprawą. Mam także prawo wypowiedzieć się co do istoty sprawy, do zapoznania się z aktami, co przedstawienia dowodów oraz do uczestnictwa w postępowaniu. Wnoszę więc o ewentualne skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Z moim udziałem tym razem.

Szanowni Państwo to co zrobiła firma Raport jest celowym wprowadzeniem w błąd Sądu co do istoty i okoliczności sprawy, w celu uzyskania korzystnego dla niej rozstrzygnięcia. Jest to przestępstwem, bo oskarżono mnie nie tylko przy mojej niewiedzy o tym ale też o wierzytelność której nie było.

Zabierając mi pieniądze zbierane na utrzymanie mojego dziecka z mojego konta oraz od pracodawcy wykonano na mnie wyrok – dwa razy – a ja nie wiem nawet o co i kiedy byłem oskarżony i przez kogo skazany!

Pominięto przy tej egzekucji dosłownie wszystkie wyjaśnienia dotyczące istoty sprawy, czyli o jakie 56 złotych firma Raport wszczyna aż tak haniebne i wykraczające poza ramy prawne postępowania.

Ze wszystkich obowiązujących czynności jakich należało zgodnie z prawem dokonać nie wykonano żadnej i to nawet poprzez celowe wysyłanie pism o nich na błędne adresy – na przykład mojego ojca. Nie wysłano mu żadnego wezwania mnie do zapłaty, żadnego wezwania mnie do sądu, a tylko informację o wykonanej egzekucji – nie wiadomo nawet za co.

Proszę zatem o to co oczywiste w tej sytuacji: o oddalenie wszelkich roszczeń wobec mojej osoby ze strony firmy Raport, o nie obarczanie mnie kosztami egzekucji komorniczej oraz kosztami sądowymi, o wycofanie z obrotu prawnego wyroku uzyskanego drogą przestępstwa i zwolnienie mnie z wszelkich związanych ze sprawą opłat, ewentualnie o skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Szanowny Panie Prezesie, już kilka spraw w Pana sądzie miałem w związku z moim dzieckiem i choćby tylko z tego powodu że jestem na stronach internetowych Apelacji Wrocławskiej prawidłowo zarejestrowany, byłym o postępach postępowań szczątkowo ale jednak w jakiś sposób informowany.

A w tym przypadku – tej nieistniejącej wierzytelności – kompletnie niczego na stronach apelacji nie umieszczano – nawet faktu że taka sprawa się w Pana sądzie przeciwko mnie toczyła.

Składam więc osobiście na ręce Pana Prezesa (ewentualnie w biurze podawczym lub sekretariacie) niniejszą skargę oraz jej odpis dla Pani Komornik i bardzo proszę jej ją przekazać, ponieważ ja jestem z Polic w zachodniopomorskim, firma Raport z Koszalina w którym nigdy nie byłem i nawet nie wiem dlaczego akurat w Pana dolnośląskim sądzie rejonowym w Świdnicy ta cała sprawa o której nie byłem poinformowany się odbyła.

Z Wyrazami Szacunku

Robert Gębura

W załączeniu:

odpis skargi dla Pani Komornik, którą bardzo proszę jej przekazać

Na moje uprzejme pisemko już 30 grudnia otrzymałem mailem odpowiedź wiceprezesa żeby nadać biegu mojej sprawie, czyli skargi na czynność komornika. Uwzględniono też brak adresu do korespondencji i wysłano mi to na maila.

3 stycznia przekazano moją skargę podmiotowi Joanna komornik Płaza i uznano mój adres internetowy za prawidłowy takim oto pismem:

              Sygnatura akt I Co 1/20

Świdnica, dnia 3 stycznia 2020 r.

 

ZAPISEK URZĘDOWY

 Zgodnie z zarządzeniem z dnia 3 stycznia 2020 roku dłużnik Robert Gębura ( z powodu braku podania adresu do korespondencji)  został poinformowany o dalszym postępie sprawy pocztą elektroniczną na adres przez siebie wskazany pkracy@go2.pl że:

 

„Zgodnie z treścią art. 767 § 5 k.p.c., który stanowi, że skargę wnosi się do komornika, który dokonał zaskarżonej czynności lub zaniechał jej dokonania; komornik w terminie trzech dni od dnia otrzymania skargi sporządza uzasadnienie zaskarżonej czynności, o ile nie zostało ono sporządzone wcześniej, albo przyczyn jej zaniechania i przekazuje je wraz ze skargą i aktami sprawy do właściwego sądu, chyba że skargę w całości uwzględnia; o uwzględnieniu skargi komornik zawiadamia skarżącego oraz zainteresowanych, których uwzględnienie skargi dotyczy – jego skargę złożoną dnia 27 grudnia 2019 roku przesłano Komornikowi Sądowemu przy Sądzie Rejonowym w Świdnicy Jolancie Płaza”

Zapisek sporządził:

Klaudia Wrzesińska

16 stycznia sprawa ruszyła. A jak tylko ruszyła, tradycyjnie bez poinformowania mnie o tym że rusza, się natychmiast zakończyła.

Proszę zgadnąć co postanowiono.

Czy klasycznie wydrapano datę sprzeciwu aby zrobił się spóźniony?

Ależ skąd? Tak prymitywnych sposobów w wyższej formie bankowości nie stosują. Stosują prostsze.

Oto zatem jej pełna treść – pochodząca z plików krążących po internecie – nigdy mi nie dostarczona nawet na maila i nie podpisana oczywiście.

Sygn. akt I Co 30/20

 

POSTANOWIENIE

Dnia 16stycznia 2020 roku

 

Referendarz Sądowy w Sądzie Rejonowym w Świdnicy Wydział I Cywilny 

Marzena Galica-Mazurek

 

po rozpoznaniu w dniu 16stycznia 2020 roku w Świdnicy

na posiedzeniu niejawnymsprawy egzekucyjnej

z wniosku wierzyciela Raport Niestandaryzowanego Sekurytyzacyjnego Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego z siedzibą w Koszalinie

przeciwko dłużnikowi Robertowi Gębura

o świadczenie pieniężne

 

w przedmiocie skargi dłużnika na czynność Komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym w Świdnicy Jolanty Płaza w postaci wszczęcia egzekucji, zajęcia rachunku bankowego, zajęcia wynagrodzenia za pracę w sprawie o sygn. akt Km 2164/19

postanawia:

odrzucić skargę.

Uzasadnienie

 W dniu 17października 2019 r. Komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Świdnicy Jolanta Płaza,w sprawie Km 2164/19 dokonał wszczęcia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela Raport Niestandaryzowanego Sekurytyzacyjnego Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego z siedzibą w Koszalinie, w oparciu o tytuł wykonawczy w postaci: nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym starszego referendarza sądowego Sądu Rejonowego w Lublin- Zachód w Lublinie z dnia 22 marca 2019 r., sygn. akt VI Nc-e 400724/19 zaopatrzonego w klauzulę wykonalności z dnia 20maja 2019 r.

W dniu 20 listopada 2019 r. Komornik zajął rachunek bankowy dłużnika Roberta Gęburyw mBank S.A. a w dniu 10 grudnia 2019 r. zajął wynagrodzenie za pracę dłużnika.

Odpis zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, zajęciu m.in. rachunku bankowego, zajęciu wynagrodzenia za pracę został skutecznie doręczony dłużnikowi w dniu 16 grudnia 2019 r.

Na przedmiotowe czynności Komornika skargę złożył dłużnik Robert Gębura. Dłużnik skargę wniósł do Sądu Rejonowego w Świdnicy w dnia 27grudnia 2019 r. (prezentata), po czym przekazana została Komornikowi w dniu 3stycznia 2020 r., do którego wpłynęła 8stycznia 2020 r.

Referendarz sądowy zważył, co następuje.

Skarga podlega odrzuceniu.       

Zgodnie z art. 767 § 4 k.p.c. skargę wnosi się w terminie tygodniowym od dnia dokonania czynności, gdy strona lub osoba, której prawo zostało przez czynność komornika naruszone bądź zagrożone, była przy czynności obecna lub była o jej terminie zawiadomiona; w innych przypadkach – od dnia zawiadomienia o dokonaniu czynności strony lub osoby, której prawo zostało przez czynność komornika naruszone bądź zagrożone, a w braku zawiadomienia – od dnia powzięcia wiadomości przez skarżącego o dokonanej czynności. Skargę na zaniechanie przez komornika dokonania czynności wnosi się w terminie tygodniowym od dnia, w którym skarżący dowiedział się, że czynność miała być dokonana. Zgodnie natomiast z art. 767 § 5 zd. 1 k.p.c. skargę wnosi się do komornika, który dokonał zaskarżonej czynności lub zaniechał jej dokonania.

Powyżej przytoczona treść przepisu art. 767 § 5 zd. 1 k.p.c. – regulująca miejsce wniesienia skargi – została zmieniona art. 2 ustawy z dnia 10 lipca 2015 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny, ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2015r. poz. 1311) i obowiązuje od 8 września 2016 r.

W rozpoznawanej sprawie dłużnik otrzymał odpis zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, zajęciu rachunku bankowego, zajęciu wynagrodzenia za pracę w dniu 16 grudnia 2019 r. W odpisie przedmiotowych odpisów zawarto pouczenie o sposobie i terminie zaskarżenia w/w czynności komornika, w tym, że skargę wnosi się do komornika sądowego. Pomimo prawidłowego pouczenia, dłużnik w dniu 27grudnia 2019 r. wniósł skargę bezpośrednio do Sądu Rejonowego w Świdnicy. Skarga ta została przekazana do Komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym w Świdnicy Jolanty Płaza, który otrzymał ją w dniu 8stycznia 2020 r.

Należy uznać, że przekazując sprawę komornikowi, sąd nie może zastosować, nawet per analogiam przepisu art. 200 § 1 k.p.c., a jedynie przekazać skargę właściwemu komornikowi do rozpoznania, z tym że wówczas za termin skutecznego wniesienia skargi uważa się datę wpływu skargi do komornika wraz z pismem przekazującym skargę do rozpoznania.

Zgodnie z art. 7673 k.p.c. sąd odrzuci skargę na czynności komornika, m.in. jeżeli nie zostały uzupełnione jej braki, jak i skargę, której nie opłacono, a także skargę wniesioną po upływie przepisanego terminu.

W niniejszej sprawie wobec uchybienia terminowi do złożenia skargi właściwemu organowi, na podstawie w/w przepisu orzeczono o odrzuceniu skargi.

Referendarz sądowy uznał nadto, że co do zaskarżonych czynności Komornika,nie zachodziła potrzeba podjęcia działań przez sąd z urzędu, zgodnie z art. 759 § 2 k.p.c.

Jedynie na marginesie podnieść należy, że przedmiotowa skarga również do Sądu Rejonowego w Świdnicy nie została złożona z zachowaniem terminu do jej wniesienia. Jak wskazano już wyżej, dłużnik skargę na czynności Komornika sądowego Jolantę Płaza, a to zawiadomienie o wszczęciu egzekucji, zajęciu rachunku bankowego, zajęciu wynagrodzenia za pracę złożył w Sądzie Rejonowym w Świdnicy w dniu 27 grudnia 2019 r. Skoro dłużnik otrzymał odpis zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, zajęciu rachunku bankowego, zajęciu wynagrodzenia za pracę w dniu 16 grudnia 2019 r., to termin do wniesienia skargi na czynności komornika upływał w dniu 23 grudnia 2019 r. Skargę wniesioną w dniu 27 grudnia 2019 r. należało zatem uznać za wniesioną po upływie ustawowego terminu do jej wniesienia.

Z uwagi na powyższe przedmiotowa skarga na czynności komornika podlegała odrzuceniu, o czym Referendarz sądowyna podstawie przepisu art. 7673 k.p.c. w zw. z art. 759 § 11 k.p.c. orzekł w sentencji postanowienia.

Zarządzenie:

1) odnotować w Rep. Co;

2) odpis postanowienia doręczyć:

– pełnomocnikowi wierzyciela – r.pr. Annie Sobierajskiej;

– dłużnikowi –Robertowi Gębura (na adres: ul. Wyszyńskiego **/**, 72-010 Police)             z pouczeniem o skardze;

3) kal. 7 dni;

4) po prawomocności zwrócić Komornikowi sądowemu akta egzekucyjne Km 2164/19 wraz z odpisem prawomocnego postanowienia – do wiadomości,

5) po prawomocności odłączyć akt I Co 1/20.

 

                                                                                   Świdnica, dnia 16stycznia 2020 r.

                                                                                                

         ……………………………….

                                                                                                               (Referendarz sądowy)

 

Z tego pisma wynika że jakaś Marzena referendarz Galica Mazurek nakłamała, że otrzymałem powiadomienie od komornika 16 grudnia, co jest nieprawdą bo byłem wówczas za granicą, a ojciec do którego w Polsce – a nie do mnie to wysłano – mi to przekazał dopiero 23 grudnia a ja złożyłem skargę na czynność komornika 27 grudnia a więc na czwarty dzień zaledwie.

W tej sytuacji znowu napisałem do prezesa drogą mailową załączając garść dowodów na to że aż do 22 grudnia byłem w podróży zagranicznej – były to skany międzynarodowych listów przewozowych zaopatrzonych w daty, podpisy nadawców, moje i odbiorców przesyłek – świadczące że jeździłem po Europie. Ponieważ przez telefon dowiedziałem się od asystentki Joanny komornik Płaza że sprawa 56 złotych rzekomego długu dotyczyła jakiegoś Polkomtela czyli Plusa skojarzyłem że chodzi o sprawę sprzed 4 lat kiedy podjąłem próbę wzięcia u nich mobilnego Internetu. Załączyłem więc prezesowi ich ówczesną ofertę w formie rzutów ekranu zrobionych na wypadek gdyby oferta ta wyparowała nagle z sieci.

9

10

11

Z których wynika że w internecie na próbę nie ma żadnych opłat w ciągu 14 dni. Załączyłem też dowód na to, że z umowy prawidłowo odstąpiłem już na drugi roboczy dzień zdając sprzęt do placówki Plusa.

12

Załączyłem też dowody na to że to mojego ojca w innej części Europy Joanna komornik Płaza powiadomiła a nie mnie, czyli skan koperty.

Oto istotny fragment moich wyjaśnień z pisma do prezesa sądu w Swidnicy”

              „27 grudnia wniosłem skargę osobiście w biurze podawczym Sadu co jest bezsporne bowiem przyznane w niepodpisanym piśmie z 16 stycznia, a więc nie polegają na prawdzie zawarte w nim treści, jakoby skarga była wniesiona po terminie, bo to był dopiero czwarty dzień na jej wniesienie z przysługujących mi siedmiu.

              Z pism dowiedziałem się tylko że chodzi o rzekomy dług w wysokości 56 złotych jakiego spłaty domagała się jakaś firma Raport z Koszalina, która też wszystkie swoje pisma w tej sprawie latami kierowała na błędny adres. Podczas rozmowy telefonicznej z kancelarią komorniczą dowidziałem się że ta firma kupiła ten dług od jakiejś firmy Polkomtel, która jest powiązana z siecią Plusa. Posiadając te informacje bez trudu ustaliłem że jest tak jak już Panu pisałem w grudniowej skardze – żadnego długu po prostu nie ma i nigdy nie było. Sprawa jest wyjaśniona do samego końca i wygląda następująco:

              W roku 2016, sieć Plus reklamowała się usługą mobilnego Internetu.

Dowód załączniki 9 – 11 obrazujące ówczesną ofertę

              Plus za 9 złotych opłaty aktywacyjnej umożliwiał wówczas testowanie swojego internetu bez żadnych  dodatkowych kosztów, konsekwencji oraz zobowiązań, co wyraźnie podkreślał. 10 grudnia 2016 roku skorzystałem z tej oferty ale ponieważ nastąpiło to co Plus sam wymienił w swojej ofercie, czyli jedna kreska i bardzo słaba jakość tego połączenia, które się co chwilę zrywało, już na drugi roboczy dzień zwróciłem sprzęt do punktu sprzedaży. Pracowniczka Plusa Pani Baranowska, która ze mną podpisała umowę, przyjęła ją ze skruchą z powrotem oraz sprzęt, przepraszając za brak zasięgu, który rzekomo miał być.

Dowód : Pokwitowanie zdania w punkcie sprzedaży umowy, dokumentów oraz modemu do Internetu na próbę, z dnia 12 grudnia 2016. – załącznik 12

Pamiętam że to miał być Internet z abonamentem oscylującym na niecałe 40 zł/miesięcznie. Zapytana przeze mnie Pani Baranowska czy jest coś do opłacenia za 1/30 tego miesięcznego abonamentu np. 1,20 pln lub coś podobnego co wynika z jednego dnia jego posiadania, odparła że nie ponieważ to była oferta na próbę, czyli na 14 dni bez żadnych dodatkowych opłat lub zobowiązań. Nie muszę płacić nawet tej jednej trzydziestej „wykorzystanego” abonamentu, powiedziała Pani Baranowska, skoro Internet ten w praktyce i tak nie działał. Nawet mnie przepraszała za to że w praktyce ta usługa nie wypaliła, bo z mapy zasięgu w jej punkcie sprzedaży wynikało że powinien działać.

Nigdy sieć Plus nie domagała się ode mnie żadnych opłat w związku z ofertą z której w tej sieci przez jeden dzień skorzystałem, bowiem byłoby to działanie bezprawne, i jest w niepojęte dlaczego ten operator udaje w późniejszym czasie, że mam wobec niego dług następnie sprzedaje go i jakaś inna firma prowadzi w celu jego wyegzekwowania całkowicie potajemne postępowania. Niezrozumiałe jest też dlaczego Pana Sąd który za ten rzekomy dług na jego egzekucję mnie skazał, nadal nie wysyła pism do mnie np. na adres poczty elektronicznej ale na błędny adres, czyli mojego ojca. Chodzi o te niepodpisane pismo z 16 stycznia, które zawiera nieprawdę, jakoby mój sprzeciw był spóźniony. Nie będę tego komentował i pozostawiam to Pana ocenie.

Proszę tę sprawę skutecznie załatwić Panie Prezesie. Ja muszę i to pilnie odzyskać swoje uczciwie zarobione środki pieniężne, na zakup dla dziecka lekarstwa. Zwrócono mi jedynie 319 złotych zabranych z konta bankowego. Nie zwrócono natomiast środków w wysokości 385 złotych, które wysłał Pani Komornik mój pracodawca. 

Dowód: potwierdzenie przelewu – załącznik 13

Dowody są miażdżące – żadnego długu nigdy nie było. Plus ze swoją ofertą „Internetu na 2 tygodnie bez żadnych zobowiązań” i tak nie robi nikomu żadnej łaski, bo przecież od dosłownie każdej umowy można odstąpić bez żadnych konsekwencji w tym okresie czasu. Bodajże na mocy jakichś praw konsumenckich. Plus zatem żadnych pieniędzy ode mnie nie miał prawa i się nie domagał za jeden dzień „Internetu na próbę bez zobowiązań”.

Popełniono mnóstwo przestępstw w tej jednej sprawie:

  1. Ktoś z Plusa fałszywie wykreował i sprzedał nieistniejący dług szemranej firmie Raport z Koszalina. – jest to nielegalne bo to ja powinienem w pierwszej kolejności otrzymać coś jakby wezwanie do zapłaty – czego Plus się rzecz jasna nawet nie ośmielił nigdy mi wysłać.
  2. Szemrana firma Raport z Koszalina nielegalnie bo 4 lata wysyłała pisma o tej sprawie na celowo błędny adres mojej dawnej kochanki, żebym się o jej roszczeniach nie dowiedział. Firma Raport w rzeczywistości nazywa się radca prawna Anna Sobierajska i tak jak poprzednia kanalia prawna Lesław Barcew ze Szczecina zdolna jest jedynie do działań potajemnych – bez wiedzy ofiary.
  3. Sąd w Świdnicy także zrobił wszystko aby mnie o sprawie nie poinformować śląc pisma celowo wszędzie tam gdzie nie mieszkam i wydając kapturowy wyrok. Mimo iż w przeszłości już dwa razy ten sąd na piśmie o braku adresu fizycznego „do korespondencji” poinformowałem. Sąd w Świdnicy już przecież uznał mój adres mailowy jako adres do korespondencji ale pisma „do mnie” wysyła z uporem maniaka do na przykład gablotki sądowej lub budynków poczty gdzie nadałem kiedyś pisma – w ramach chyba tej słynnej kafkowskiej opaczności, która ma przecież swoje „prawa”. Ten sąd naprawdę nie zdaje sobie sprawy że nie mieszkam w gablotce sądowej lub w budynku poczty a gablotka lub poczta jemu nie odpowie bo nie jest mną tylko budynkiem poczty lub gablotką sądową. Tego co wie małe dziecko sąd w Świdnicy od lat nie zrozumie pogrążając się w swoim prywatnym obłędzie za który to mnie potem chce finansowo obarczyć.
  4. Joanna komornik Płaza dwa razy dokonała egzekucji jednego nieistniejącego długu, okradając finalnie 3-letnie dziecko ze środków na życie i lekarstwa.
  5. Po prawidłowej skardze na czynność komornika sądowa referendarz Marzena Galica Mazurek, kryjąc koleżankę Płazę, bezprawnie odrzuciła skargę prymitywnie kłamiąc, że skarga była spóźniona oraz, że powiadomiono mnie o egzekucji 16 grudnia, podczas kiedy powiadomiono o tym mojego ojca. A ja dopiero od niego dowiedziałem się 23 grudnia.

W międzyczasie z powodu tego rabunku mogłem tylko 100 złotych w styczniu dla dzieciaczka przekazać. Jego matka dostała szału i znowu zaczęła mi z synem utrudniać kontakty. Mały złapał ospę a ta głupia kupiła mu złe lekarstwa i toczyła pianę o kasę na nowe. Ja więc cisnąłem prezesa tego sądu żeby jego niezawisłe pracowniczki wyjaśniły matce i dziecku, że dziecko nie otrzyma lekarstw, zabawek i środków na życie bo one są niezawisłe i wolno im mataczyć. Prezes do dziś nie przerywa milczenia. Ponadto z powodu nadgorliwości tego palanta – mojego pracodawcy – odeszłem od chuja i przez styczeń musiałem szukać sobie nowej pracy. W lutym nadal nie mogłem niczego dla dziecka przekazać, bo mi szwindlerzy w dalszym ciągu nie zwrócili zrabowanej kwoty. Na dziś tylko Joanna komornik Płaza oddała koszt jednej egzekucji. A same długi jeszcze chciwie trzyma – dwa wyegzekwowane. Parszywy mbank też mnie okradł na jakiś 30-złotowy przelew „egzekucyjny”. Jeszcze w lutym całość bezprawia związanego z rabunkiem nieistniejącego długu opisałem prezesowi sądu w Świdnicy, który ten bajzel firmuje własnym nazwiskiem. W odpowiedzi dostałem (tylko od niego) na maila informację, że sądy są niezawisłe.

On w odpowiedzi na to otrzymał moje pismo z żądaniem zwrotu wszystkich zrabowanych nikczemnie pieniędzy oraz żeby niezawisłych winnych pozbawienia środków do życia dla mojego dziecka zawiesić w czynnościach, skoro ich niezawisłość stoi na przeszkodzie uczciwości. Oprócz tych żądań otrzymał tez informację że nie jestem wbrew temu co mówi jakaś Marzena referendarz Mazurek Galica dłużnikiem tylko to ona jest dłużniczką oraz ta cała Płaza – winną i mi i dziecku przeprosiny i zwrot zrabowanych pieniędzy.

Odpowiedzi na razie brak od pana prezesa.

Te poniższe trzy hm… prawniczki z premedytacją, na chłodno i wyrachowaniem, w sposób maksymalnie nikczemny złamały prawo – zapewne nie po raz pierwszy – aby w finale obrabować 3-letnie dziecko ze środków na życie oraz lekarstwa. Środków, które ciężką pracą uczciwie zgromadziłem dla niego jeszcze w grudniu:

radca prawna Anna Sobierajska z Koszalina z firmy Raport,

Joanna komornik Płaza ze świdnickiego sądu rejonowego,

Marzena referendarz Mazurek Galica ze świdnickiego sądu rejonowego.

Zrobiły to tak po cichutku, anonimowo i dyskretnie żeby się przypadkiem ich ofiara nie zdołała obronić. 4 lata tak spokojnie knuły, żeby mnie okraść na ponad 800 złotych pod płaszczykiem egzekucji nieistniejącego długu. A powiadomiły dopiero po egzekucji. Dwukrotnej. I nie mnie ale mojego ojca. Ale już koniec z ich anonimowością.

Mieszkam i pracuję za granicą – zapierdalam autem po 16 godzin dziennie. I stąd nie mam nawet cienia możliwości bronić się przed tym kurestwem, bo przecież nie przerwę pracy żeby pojechać do jakiejś Świdnicy i świdnickim kurwom się tłumaczyć, że nie jestem garbaty. Pisząc to odczuwam tak wielką nienawiść, niemoc i bezsilność, że z całą mocą słowiańskiej siły sprawczej słowa mówię: CHCĘ ŻEBY ZDECHŁY !!!

Kto ma rozum ten zrozumie. A kto ma serce może pomóc. I nie chodzi o pomoc finansową, bo nie jestem żebrakiem i już mam nową pracę ale o pomoc w sensie takim żeby to nigdy się nie powtórzyło czyimś kosztem. A powtórzy się, jeśli nastąpi bierność i odwracanie głowy. Jeśli są inni ludzie pokrzywdzeni przez te suki to bardzo proszę o kontakt: pkracy@go2.pl – coś wymyślimy.

Ja tego już nie będę komentował, bo za morał niech wystarczy jeden z co ciekawszych komentów jakie się ukazały w związku z całkiem podobną sytuacją:

„Komorniczka zagroziła 14-letniej Zuzi, że zabierze jej… kotka. Za długi nieżyjącego ojca. Uprzednio zabrała jej mebelki z pokoju. Kurwa, nic tylko takiej połamać nogi, wbić butelkę w krocze, kopnąć w nie, wrzucić żywcem do dołu z wapnem niegaszonym i polać wodą. Ale kto by miał na to jaja…”

Źródło u niezawodnego Gajowego Maruchy – który jako jeden z nielicznych zrozumiał, że w tym bandyckim antypaństwie jedynie powszechna, wzajemna samoobrona przed protegowanymi Kaczyńskiego i Ziobry może coś jeszcze pomóc:

https://marucha.wordpress.com/2020/02/24/wolne-tematy-11-2020/

PS Na zakończenie gorąco zachęcam wszystkich do odchodzenia od parszywego Plusa dlatego, że okradli mnie na ponad 800 złotych za dług którego w ogóle nie było. Za żadne skarby świata nie można na ich stronach (a tam na czatach) dowiedzieć się jaki rzekomy dług sprzedali oraz jak go z niczego wytworzyli. Też mają dupków nie przeszkolonych w oknach na infoliniach. Rzekomo nieprzeszkolonych. Rozmowy na ten temat nieodmiennie się urywają brakiem odpowiedzi. Tak perfidnego jak Plus pasożyta tylko brakiem kasy można zagłodzić i do tego gorąco wszystkich zachęcam. W Playu dla przykładu mają taki sam mobilny Internet, za takie same pieniądze, ale w odróżnieniu do plusowego on wszędzie – nawet w lesie – ze znakomitą prędkością działa. Mam go 4 lata – od tamtej porażki u Plusa – i wiem co mówię.