Biblia – Największa Fałszywka Watykanu

pizza

W oszalałym ferworze bandyckich roszczeń, niemal niezauważenie przemknęła tuż przed Jarymi Godami piorunująca wiadomość, że parlament Islandii przyjął ustawę uznającą wszystkie religie za broń masowego rażenia. 

Co to oznacza?

Że ludobójczej mafii pali się grunt pod nogami, skoro ogarnęła ich aż tak wielka desperacja, żeby swoich wybawców oskarżać o niemieckie zbrodnie. Są jak szczury zagonione do narożnika, bo skaczą do gardła zamiast kąsać nieszkodliwie po nogawkach. To dobra wiadomość – ich dni się po prostu kończą.

Poza tym oznacza to jeszcze tylko tyle, że islam, chrześcijaństwo, judaizm, hinduizm, buddyzm oraz pomniejszy plankton, należą obecnie do tej samej kategorii, co broń jądrowa, gazy trujące lub broń biologiczna.

Źródło:

https://spoleczenstwo.plportal.pl/artykuly/ujawniamy-przeglad-prasy-swiat-spoleczenstwo-religijnie/islandia-uznaje-wszystkie-religie

Wszystkie bronie masowej zagłady to oczywiście wynalazki hebrajskie. Dotyczy to również religii.

W końcu ktoś oficjalnie zauważył: „król jest nagi”, czyi oznajmił, że religie to broń masowej zagłady. Wygląda, że ludzkość wykonała wreszcie pierwszy krok w stronę światła wychodząc z mroku fałszywych religii. To mały krok dla Islandczyków ale wielki dla ludzkości. Od tego momentu nic już nie będzie takie samo. Jest to tak przełomowa chwila, że kto wie czy nie będzie się od niej kiedyś liczyć kalendarz. Kto wie? Na wszelki wypadek zapamiętajmy, że wydarzenie to miało miejsce w marcu roku pamiętnego 2019-go.

Tyle zdrowa na umyśle – wsłuchana w głos obywateli – Islandia. A co na to reszta ludzkości?

Reszta – głucha na głos ludzi – jedynie ustami swych samowybranych nieudaczników pragnie, aby „było jak było”. Desperacko usiłuje wymuszać ochronę pseudo wartości religijnych, czyli kolidujących z wiedzą dogmatów. Reszta świata wprowadza intensywny terror oszalałych z nienawiści nawiedzonych dewotów pragnących „chronić” przez rzekomą dyskryminacją sprawy kompletnie nieistniejące. Islam np. ateistów uznał na dniach jako… terrorystów. Religijni zwyrodnialcy „chronią” w ten sposób „wartości religijne” już od wieków, aczkolwiek obecnie proces ten staje się intensywniejszy. Cóż to za „wartości”? Chodzi o tak niedorzeczne kurioza jak Święty Mikołaj lub Zając Wielkanocny – bądź co bądź „wartości religijne”, no bo czyż nie? Ich „wartość” jest identyczna jak „głębokich przemyśleń” umysłowo chorego pedofila chorego na padaczkę, wypędzonego z Mekki. I oni tego właśnie chcą „bronić” aż do ostatniej kropli krwi ostatniego wyznawcy. Nie mam pojęcia przed czym oni chcą, uratować Wielkanocnego Zająca. No nie wiem tego. Czyżby dybał na niego zbójecki, kapitalistyczny Kojot ze Strusia Pędziwiatra? Albo bolszewicki wilk z Wilka I Zająca?

Śmiechu warta jest desperacka szamotanina zbrodniczych dewiantów, którym w kaprawe oczy zajrzała apokaliptyczna wizja wysychającego koryta i pociągnięcia do odpowiedzialności. To jednak jest śmiech przez łzy, bo sprawy… nieistniejące (sic!) chroni się przecież najskuteczniej, jeśli tylko do ich ochrony wysłać wykwalifikowanych nieudaczników. Wszyscy obustronnie leworęczni posiadają alergię na uczciwą pracę i dlatego są wniebowzięci jak im się uda „uratować” nieistniejące zagrożenie, które nie wymaga żadnego wysiłku. Prawa człowieka dla człowieka-pederasty lub kartę praw konia dla każdej szkapy. Tam świat zwierząt – oni przecież maniacko chronią też jakieś cholerne paprotki albo wręcz pustynie w Afryce i Półwyspie Arabskim, na których kompletnie nic nie rośnie. Chronią je ratując… tamtejszy piasek przed zniszczeniem i w jego miejsce nawożąc nowy, którego jest sporo… w Australii. Z półkuli na półkulę wędrują Himalaje piachu i to z większą prędkością niż neurony pomiędzy mózgowymi półkulami owych „obrońców”. Wszystko jest chronione na tej planecie włącznie z lodami Antarktydy, gdzie nie było od kilkunastu tysięcy lat złodzieja i dlatego jest to ochrona doskonała w swojej istocie. Najbardziej jednak chronione są „wartości religijne”. Uwierzysz mi dobry człowieku, że jak się dobrze ućpasz i założysz durszlak na łeb, to ci się objawi potwór spaghetti lub jego prorok? Nie ma sprawy jeśli nie uwierzysz, bo są już takie kościoły w Austrii i nikt nie może ich tam krytykować.

Czy „nasza” religia tak naprawdę czymś się różni od wyznawców zreformowanego makaronizmu haubsburskiego? Czy pluszowy, kwadratowy beret z pomponem kościelnego katabasa aż tak bardzo różni się od durszlaka, żeby nie dało się dostrzec oczywistych podobieństw? Nie inaczej jest w Azji lub Afryce, aczkolwiek obowiązują tam odrobinkę inne nakrycia głowy, jednak nie są one egzotyczniejsze niż rybi łeb zakładany na papieski czerep.

Przecież tym się właśnie charakteryzują od zarania świata uzurpatorzy bez piątej klepki – zakładaniem na pusty łeb dziwacznych przedmiotów. Tak abstrakcyjnych, że niemożliwych do zakwalifikowania nawet przez najlepszych psychiatrów. Te nakrycia to cała gałąź antyewolucji – zastanów się nad tym człowieku, kiedy zobaczysz stare malowidła, ryciny lub współczesne obrazy. Przyjrzyj się dajmy na to Haubsburgom noszącym na łbach jak sama nazwa wskazuje lufy od… haubicy. Chorzy umysłowo od zawsze transportowali na głowie ostatnie rzeczy nadające się do noszenia na głowie, po to żeby mogli ich rozpoznać zdrowi i ominąć szerokim łukiem: czaszki zwierząt, nocniki, niedorzeczne peruczki, pióra powyrywane ptakom z dupy, muszle, kawałki rur lub innego żelaza, a takie na przykład doniczki z kwiatami do dziś się nosi w rodzinie jej jeb… mości. Ba, na widok zbliżającej się doniczki, gwardia brytyjska poukrywana pod naoliwionymi futrzanymi wiaderkami, aż się wypręża z dumy, że może doniczce oddać honory – czy to nie jest opis zachowań grupowych z pierwszego lepszego domu wariatów?

Oczywiście że jest ale w Anglii nikt tego nie powie, bo go aresztują, ci którzy posiadają dużo tańsze wiadra na głowie – plastikowe – i oddadzą pod sąd, który jest przybrany w peruczki, których nie powstydziłaby się żadna aktorka porno lub szanujący się transwestyta.

angielskie peruki

Co to kuźwa ma być? WTF? To chyba miała być powaga jak na twarzy sfinksa, ale jak to włożył Anglosas wyszło jak tandetna pamiątka z egipskiego wesołego miasteczka. Jakże żałosna forma nostalgicznych wspomnień ze Starożytnego Egiptu, w którym przybrani w oryginalne peruczko szaliki, rządzili tępą masą hebanowych analfabetów. Być może w tamtej cywilizacji wyglądało to nieco poważniej – w wykonaniu małpujących to dziś Anglosasów jest to już niestety niesmaczna groteska. Brytyjski sąd nabrałby nieco większej powagi, gdyby założył na twarz maski Shreka.

No bo czy dorosły facet w blond peruczce noszonej tysiące lat temu przez wymarłe Egipcjanki jest bardzo poważny? Czy może chory na głowę bardzo poważnie?

No właśnie. Ale nieważne. Ludzie zdrowi na głowę noszą na niej praktyczne nakrycia, ludzie chorzy umysłowo nie – i to jest naprawdę aż takie proste. Jest to informacja jawna – widoczna gołym okiem – dla wszystkich już z daleka dostrzegalna i bardzo szeroko dostępna – głównie ze względów bezpieczeństwa. A oto, co się nosi u najciężej chorych na ziemi.

bal rotszylda

Na poniższym krótkim filmie jest tego dużo więcej i uprzedzam, że gramofon na iluminackim łbie to wcale nie jest ich ostatnie słowo.

https://www.youtube.com/watch?v=PGbPXq8OJE4

Dlaczego nikt o to zjawisko nie pyta?

Ponieważ najstarsza prawda świata aż krzyczy, że najciemniej pod latarnią – i wszędzie można się doszukiwać spisków lub ukrytych działań – z wyjątkiem sytuacji, która znajduje się na wprost tuż przed oczami. I wówczas trzeba szczerego umysłu dziecka, które krzyknie „król jest nagi”, aby dostrzegli to także dorośli. Mumia Tutenchamona posiada identyczne DNA jak rodzinka Windsorów i jest tak samo jak oni toksyczna. Jedyny pozytyw jest taki że ludzkość może przejrzeć na oczy i się kolejny raz przekonać że od niepamiętnych czasów (Babilon) rządzi nimi nieprzerwanie i skrycie wciąż ta sama zwyrodniała kasta genetycznych degeneratów, oddająca się intensywnej hodowli wsobnej.

O ile jeszcze mycka na głowie papieża może być protezą pożartego przez rabina napletka, to czego protezą jest jego rybi łeb? Oczywiście to jest także groteskowa parodia z poprzednich cywilizacji ale nam współczesnym bezbłędnie przekazuje, że kościół psuje się od głowy.

rybi leb

W innych religiach jest podobnie i ichnie nakrycia głowy są nie mniej odjechane…

Nas, ludzi białych niewiele jednak interesuje hinduizm, hare kuźwa kryszna lub jakiś buddyzm z ich modlitewnymi młynkami i drewnianymi czapkami, bo my tkwimy od wieków w okowach różańca, kropidła i kieliszka biorącego się z biblii. Mowa o trzech głównych filarach fałszywej religii, która aż za średniowiecze cofnęła zainfekowanych ludzi: islamie, judaizmie i chrześcijaństwie. Pomniejszy plankton: świadkowie jehowy, ewangelicy, protestanci lub prawosławni możemy uprościć poprzez wrzucenie tych sekt do jednego worka z napisem „stary testament”, bo wszystkie swoje korzenie zapuściły w genezis z biblii. Proszę przemyśleć sobie określenie przejścia na jedną z owych religii. „Nawracanie” się to zjawisko nazywa, prawda? A czym w języku polskim jest nawracanie, jak nie marszem we… wstecznym kierunku? No czym?

I mimo iż to również oczywiste i leży przed oczami, żaden nawrócony tego nie dostrzegł, ponieważ z drogi rozumu… nawrócił. Padł ofiarą afrykańskiej magii. Pozostawił oczy, pozostawił dotyk, wyłączył myślenie ale nadstawił uszu i powędrował raźno tam, gdzie ludzie wstają z grobów, gruszki rosną na wierzbie i siekierę można zamienić na kijek. Zaraz po tym umysłowym samogwałcie oddał życie doczesne za obietnicę wiecznego i niemal całą żywność, a żołądek i głowę napełnił duchem świętym, czyli wypierdami pasożyta. Idzie na mszę „świętą”, czyli kanibalistyczny obrzęd rytualny i patrzy jak zboczony katabas na stole rzeźniczym, dzieli i pożera ciało swojego bożka i chłepcząc jego krew uchlewa się samotnie do obrazu. A wisielec wiszący na krzyżu milcząco się na niego patrzy. Nawrócony patrzy na ten horror wzrokiem zombiego i nie rozumie, że to szczyt degeneracji. Jest tak otępiały, że trzeba głośno dzwonić mu nad łbem całym zestawem dzwonków, żeby wiedział kiedy ma uklęknąć i pokutować za grzechy pasożyta które mu on wmówił. Tylko słuch u niego działa – więc reaguje na dzwonek kiedy się uruchomi odruch Pawłowa. Oczy, dotyk i rozum wyłączył mu katabas z handlowego plemienia mający zawsze garść podręcznych zwabicielów na sprzedaż.

Proszę nie myśleć że ten tekst to atak na religię, bo nie można atakować czegoś co nie istnieje. Prawda jest bowiem taka że Jezus nie był katolikiem, nie zakładał żadnych kościołów i tym bardziej nie wytwarzał żadnych religii. Ten tekst to rzeczowy opis realnego ataku chorych umysłowo samozwańczych kapłanów pseudo religii na zdrową cywilizację Słowian oraz innych ludzi. Opis ataku dokonanego przy pomocy fałszywej biblii, co zostanie poniżej udowodnione. Bo o ile w biblii, owszem, jest mnóstwo bardzo mądrych rzeczy, to nie pochodzą one nawet w niewielkiej części od Hebrajczyków. One zostały jedynie przez nich zawłaszczone z zupełnie innych źródeł, potem przekłamane, zmiksowane i ubogacone niedorzecznymi superbohaterami o nadprzyrodzonych możliwościach – takimi jak dzisiejszy Człowiek Pająk, Człowiek Mucha, Człowiek Mrówka czy Człowiek Żelazko. Hebrajczycy mają bzika na punkcie tego typu człowieków, ponieważ od zarania świata unikają wszelkich kontaktów z Człowiekiem Psychiatrą.

Biblia była tak niedorzeczna, że jej autorzy przez niemal 1000 lat zabraniali ją czytać chrześcijanom. Serio. Dlaczego biblia była na indeksie ksiąg oficjalnie przez Watykan zakazanych? Przecież to fundament chrześcijaństwa a nie jakiś heretyckie dzieło. To nie ma sensu na pozór.

Odpowiedź jest naprawdę prosta – w biblii znajdują się podane otwartym tekstem bezsporne dowody na jej fałszywość. Ot co. Dowody odporne na tak zwaną „subiektywną ocenę”, na „błędy interpretacyjne”, na „przeinaczenia tłumaczy”, na „wojujących ateistów” lub na milion innych wykrętów, jakie zawsze stosuje w tego typu sytuacjach pasożyt utrzymujący się już tysiące lat z zainfekowanych wyznawców.

Zwykłym ludziom zabraniano czytać biblię ucząc ich intensywnie… analfabetyzmu lub mydląc oczy hordami pseudo badaczy – takimi jak rzekomi badacze pisma świętego lub inaczej świadkowie jehowy. Ci świadkowie już dwieście lat biblię badają i nic jeszcze w niej nie wybadali. Wybadali jedynie jak ludzie mieszkają i na ile ich domy można obrobić. Przed jehowcami to samo badały kościelne katabasy, które z uporem maniaka czytali fragmenty mające się do rzeczywistości jak piernik do wiatraka. Po jaką cholerę przez tysiąc lat czytali Słowianom dziesięć przykazań, które napisano dla… żydów? Po kiego czytali listy do Koryntian, Słowianom których nic nie łączyło nigdy z jakimś Koryntem? Po co Słowianie słuchali pogadanek o nierządnicach babilońskich, skoro nigdy w Babilonie jakimś nie byli i nie znali nierządu? Zważywszy na sytuację panującą na świecie i wówczas kiedy pisano biblię i dziś – kompletnie nic się nie zmieniło przecież i z tymi odczytami o przykazaniach i o Koryntach – kościelne katabasy powinni już dawno wypieprzać tam, gdzie skierowane są te listy i te przykazania – do ludów i plemion semickich, żyjących wsobnie, w formie zdziczałej, pełnej każdej możliwej degeneracji oraz pospolitego brudu. Trochę dziwi, że przez ostatni tysiąc lat nikt nie wykrzyczał tego co oczywiste:

Do sodomitów z Sodomy, do kurw z Koryntu i do nierządnic z Babilonu wypierdalajcie z tą dobrą nowiną z naszej szlachetnej ziemi! Do hebrajczyków winnych zbrodni pierworodnego Kaina wynoście się ze swoją pokutą za grzech pierworodny!

Przez ponad tysiąc lat wtłaczano w słowiańskie umysły poczucie winy za cudze grzechy i cudze zbrodnie mydląc oczy biblią, z której odczytywano starannie i tendencyjnie wybrane fragmenty – wyłącznie nie skierowane do Słowian. Odwracanie kota ogonem to hebrajska specjalność – vide obecne roszczenia, w których kaci naszego Narodu chcą swoje ofiary obaczyć odpowiedzialnością za własne zbrodnie oraz te przy, których masowo kolaborowali z hitlerowską Rzeszą. Nie inaczej było w czasach Jezusa – to co się w biblii określa „naukami Jezusa” on mógł jedynie wynieść przecież ze słowiańskiej ziemi – jako że cała reszta świata tkwiła w tamtych czasach w śmierdzących oparach niewolnictwa i ciemnego zacofania. A teraz nas tego co zawsze było nam wiadomo… „nauczają”.

Biblia owszem zawiera mnóstwo drobnych mądrości jak już wspomniałem. I są to mądrości z wielu rozmaitych źródeł nauki i wiedzy. Gdyby się dobrze rozejrzeć i poszukać współczesnego odpowiednika biblii – chyba najlepszym byłaby Encyklopedia Świata. Nie wiem czy taka Encyklopedia istnieje ale to nieistotne do dalszych rozważań, bo bez trudu tego typu encyklopedię każdy może sobie wyobrazić. Taką grubą księgę zawierającą wiadomości z rolnictwa, prawa, budownictwa, higieny, nauk przyrodniczych, medycyny, kosmologii, historii, etc.

Wyobraziliśmy sobie tę najpoważniejszą księgę na świecie? Encyklopedię Świata?

No to teraz proszę ją sobie wyobrazić, tuż po tym jak ubogacono ją… Batmanami.

Profanacja, blamaż i żenada, no bo czyż nie?

Ale właśnie to uczynili Hebrajczycy z biblią. Ośmieszyli ją Człowiekami Pająkami, zdyskredytowali i sprawili, że stała się obiektem drwin w najlepszym wypadku. Wepchnęli do niej uniwersum Kainów, Abrachamów, Noech, Goliatów i Ablów znaczne większe niż zawierają połączone uniwersa Władcy Pierścieni i Gwiezdnych Wojen. Niezatapialne żydy wsobnie się namnażają z pokolenia na pokolenie przybierając na rozumie, wstają z grobu i teleportują w kosmos, gadają z krzakami, węże też gadają, transportują kamienne tablice jak wózek widłowy, chodzą po wodzie, mówią ludzkim głosem, znają żydowskie sztuki walki – judo – i pokonują jedną ręką siedem razy większych skurwy…, a nawet wychodzą cało z eksplozji termojądrowych. Rzucają silne klątwy. Jadowici są że ja pierdolę, potrafią łazić w kółko 40 lat po pustyni… no i bozio wybrał takich właśnie terminatorów, aby się ciągle wyzwalali z jakiejś niewoli, do której biorą ich mięczaki.

Biblia, jako robocza hipoteza wymyślona pośpiesznie w zapchlonym namiocie na afrykańskiej pustyni – a potem „dopracowana” w IV wieku w Starożytnym Rzymie – jest fałszywa, (pomimo ogromu autentycznych mądrości) więc nie wytrzymała oczywiście ani próby czasu, ani zdroworozsądkowej logiki, ani badań naukowych. O obalających ją bezspornych dowodach zupełnie się milczy. Odwieczni krętacze i specjaliści od niespełnionych obietnic nawet nie podejmują na ten temat „debaty teologicznej”, albowiem musieliby otwarcie przyznać wyższość światopoglądu słowiańskiego nad pseudo wyobrażeniami semitów. Przemilczano kompletnie największy triumf Wiedzy nad Wiarą. Niemal dwa tysiące lat morderczych i bandyckich starań, aby starożytną wiedzę wymazać i zastąpić teologiczną pseudonauką – poszły zupełnie na marne.

Prawda, zawsze bowiem na wierzch wypływa. I nie dziwi, że stało się to w najmniej spodziewanym przez kłamców momencie, bowiem prawo Murphiego dotyczy wszystkiego i wszystkich: „Jeśli coś może pójść nie tak – to kiedyś pójdzie”.

No i poszło na pohybel zakłamańcom pasożytującym od tysięcy lat na zwiedzionej ludzkości. Obiecywali życie wieczne – kradnąc doczesne. Obiecywali powtórne nadejście – a zmyślono jak się okazuje nawet te pierwsze. Dążyli do raju – stworzyli piekło. Mają rzekomo bozia wszechmogącego – ale nikt go nie widział nigdy przy jakiejkolwiek pracy. Ten bozio podobno wszystko stworzył w parę dni – a nie dał rady przez tysiące lat wytworzyć nawet kilku monet dla swoich kapłanów, żeby nie żebrali u łatwo(wiernych).

Dowodów na fałszywość biblii jest mnóstwo i nadal przybywać będą kolejne. Dowody naukowe, bezsporne i niepodważalne.

Mowa tu o takich sprawach jak genetycznie potwierdzone tysiące lat słowiańskiej bytności na słowiańskich ziemiach. Najbardziej ostrożne szacunki zakładają, że tu, gdzie obecnie znajduje się Polska i Ukraina nasi przodkowie żyją od co najmniej 10 700 lat. Wówczas to jeden z męskich praprzodków zmutował i zapisał to na zawsze w naszych genach – co oznacza oczywiście, że i on miał tu swoich praprzodków żyjących wcześniej.

Jak się ma zapis DNA do świata rzekomo stworzonego przez biblijnego bozia, niecałe 6 tysięcy lat temu?

Ma się nijak bo ujawnił porażający brak elementarnej wiedzy na temat Ziemi u pustynnych bandytów.

Jak na ironię biblijne kłamstwo jest tak pełne wad wrodzonych, że najwięcej niepodważalnych dowodów na fałsz biblii jest jednak w… samej biblii. I to jest prawdziwy powód, dla którego jej autorzy zabronili ją wyznawcom czytać.

Oto garść dowodów, których dostarczyli osobiście Hebrajczycy spisujący to co się nazywa biblią.

Dowód numer jeden.

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” – tyle chyba każdy chrześcijanin zna, a jak nie to może sobie znaleźć w ewangelii według świętego Jana. Biblię w takiej formie napisali Hebrajczycy w okolicach IV wieku w Starożytnym Rzymie. Wbrew powszechnemu mniemaniu nie uczynił tego ani Jezus czterysta lat wcześniej ani tym bardziej jakiś cieśla, który go reprezentował w biurze adopcyjnym.

Naszych słowiańskich dowodów na fałszywość tego fragmentu obecnie nie ma, bowiem po napaści na nasze ziemie ogniem i mieczem zniszczono naszą starożytną Wiedzę. Spalono świątynie, zniszczono księgi, wymordowano kapłanów oraz kapłanki Wiedzy (wiedźmy). Ukradziono też nasze obyczaje oraz święta, katolicząc je bezmyślnie. Jednakże, ten fragment ocalał w indyjskich Wedach (wiedzy), którą obdarowaliśmy Hindusów niosąc na subkontynent indyjski zalążki aryjskiej cywilizacji. Było to na dobrych pięć do sześciu tysięcy lat wcześniej zanim Jezus został błogosławionym plemnikiem. Oto on, w wersji (przepisywanej dla zachowania co kilkaset lat) ale i tak mającej precyzyjnie określony czas powstania na rok 1500. Przed naszą erą.

„Na początku był Brahman, u którego było Vak (słowo), a słowo było Brahmanem. Tym słowem stworzył wszystko co jest.” Tyle cytatu starszego o niemal 20 wieków od biblii. Gwoli uzupełnienia braminizm jest nierozerwalnie związany z Ariosłowianami, którzy dali początek najwyższej kaście Hindusów. Kaście braminów. Genetyka i historiografia to oczywiście w pełni potwierdza i haplogrupa DNA R1A1 do dziś występuje najczęściej u Polaków, Ukraińców i właśnie Braminów z Indii. Tak więc źródła religijne mają pełne potwierdzenie w źródłach naukowych i odwrotnie.

Nie byliśmy z naszą starożytną Wiedzą jednak jedynymi, których Hebrajczycy okradli pisząc biblię. Oni to samo co nam zrobili wszystkim znanym im kulturom kradnąc ich dorobek, przekłamując tę wiedzę i przedstawiając ten niedorzeczny zlepek jako własny.

Dowód numer dwa.

„Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.  Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili  i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!”

To znany z ewangelii Mateusza paciorek ułożony rzekomo przez samego Jezusa. Znamy to oczywiście z kościółka, no bo czyż nie? Ja, co prawda ze szczenięcych lat zapamiętałem fragment „którzy przeciw nam zawinili” jako: „naszym winowajcom” ale to drobiazg, bo nie o to chodzi.

Chodzi o to, że nie znamy nawet z piaskownicy poniższej wersji z egipskiego papirusu:

modlitwa-echnatona

Ten papirus pochodzi sprzed roku 1000 przed naszą erą. Napisany został przez faraona Echnatona i tak sobie 3 tysiące lat przeleżał w loszkach, kryptach, grobach i piwniczkach. Aż go położono w British Muzeum w gablotce i wówczas ktoś, kogo coś tknęło, dopiero w roku 2002 go przetłumaczył na ludzki język. Ten papirus to tak zwana „modlitwa ślepca”:

„Ojcze nasz nieosiągalny naszą wiedzą, ale istniejący, niech się święci imię Twoje, niech przyjdzie twoje prawo, dające światło światu gwiazd i naszemu życiu. Tego dnia ty nakarm nas chlebem i wybacz nam śmiertelne długi jak i my wybaczamy je przed niebem, ale nas chroń od pokusy i zła.” 

Kłamcy, oszuści, złodzieje i fałszerze kompletnie zmyślonej religii nie spodziewali się, że prawda kiedyś wypłynie…

… a ona sobie tryska ze wszystkich stron.

Urobek wygrzebany przez archeologię, czyni hebrajskim pseudo religiom… pogrzeb.

Nie chcę tu robić za proroka ale za same prawa autorskie oraz te o ochronie wartości intelektualnej na podstawie ustawy RODO SRODO, należy się nam odszkodowanie grubsze nawet od Egipcjan i Hindusów, skoro nasze dzieła intelektualne są jeszcze starsze od tamtych. Licząc średnią stopę procentową i bieżące odsetki, jest to numer jedenasto lub dwunastocyfrowy – w porywach do piętnastocyfrowego – z jakimś dolarem na końcu, skoro talenty egipskie i sestercje rzymskie już nie istnieją.

Dowód numer trzy.

Kolejnym dowodem znanym wszystkim doskonale jest stara jak świat, melodramatyczna historyjka o wioślarzach z barki Noego. Noe dostał telefon od przyjaciela, że idzie tsunami tak więc zapakował na barkę dwa komary chore na malarię, parę prosiąt ze świńską grypą, samca i samicę małpy z wirusem HIV, słonie chore na słoniowaciznę, swoje dzieci żeby je złożyć na ofiarę i wyruszył przez wzburzone morza żeby roznieść mikroby rozbitkom z potopu. Znamy to, prawda? Znamy to tak doskonale, że nie będziemy tu fragmentów biblii wstawiać, bo każde dziecko i tak je zna na pamięć.

Wstawmy oryginał:

gilgamesz

To wykonana pismem klinowym znacznie wcześniejsza wersja historyjki o arce i potopie i jej oryginalna nazwa to Epos O Gilgameszu. Epos jest glinianą tabliczką z Sumeru. Jedną z bardzo, bardzo wielu – albowiem epos nawet w wersji kieszonkowej jest ze względu na ówczesne wydawnictwa dosłownie jak ściana płaczu długi. Epos O Gilgameszu zaraz po opuszczeniu drukarni, czy tam cegielni, został zabezpieczony i w efekcie też swoje poleżał w ziemi, grobach, kryptach, loszkach i piwniczkach aż w końcu trafił do British Muzeum, gdzie ktoś go odczytał. On jest jeszcze o tysiąc lat starszy od papirusu i pochodzi z roku około 2000 tysiące lat przed naszą erą.

Sumeryjczyków już nie ma ale są ich następcy – Irakijczycy, którym za tak bezczelną kradzież własności intelektualnej należy się od oszustów semickich kwota co najmniej 15-cyfrowa.

No i to tyle dowodów, których myślę wystarczy, aby otworzyć zamglone religią oczy. Wszystkie religie jahwistyczne to zbiór niestworzonych bredni zmiksowanych bez żadnego ładu ze wszystkich dostępnych źródeł. Przecież nawet najlepsze perfumy jak się bezmyślnie zleje do wiadra i potem zmiesza to powstanie gnojówka. I właśnie to zrobiono z fragmentami rozsianej po całym świecie starożytnej Wiedzy. Pokradziono pasujące z grubsza fragmenty, okrojono z oryginalnych bohaterów nachalnie wtykając wszędzie turbo żyda, a potem wymieszano to bezmyślnie aż wyszła znana wszystkim doskonale z lekcji religii – cuchnąca kupa bredni. Tak cuchnąca i naciągana, że aż zabroniono jej czytać.

Absolutnie wszystkie jahwistyczne „religie” – nie wyłączając wszystkich pomniejszych klonów – tworzonych z mozołem przez tajne stowarzyszenia – świadkowie jehowy, protestanci, ewangelicy, anglikanie, różokrzyżowcy, zielonoświątkowcy, etc, opierają się na tych właśnie bredniach. Chrześcijaństwo, judaizm, talmudyzm oraz islam, to nie religie w zasadzie a megalomańskie zlepki bezwartościowej, bo kompletnie przekłamanej wiedzy, nakradzionej z tak odległych od siebie źródeł, że tworzy dzieło niedorzeczne – biblię. Biblię, przy której nawet Człowiek Dżin z butelki wymięka.

Są jeszcze inne biblijne dowody aż porażające swą niedorzecznością np. ten że najpierw był rzekomo Adam i Ewa no i oni mieli dwóch synów Kaina i Abla uzyskanych w grzechu, bo bez kościelnego ślubu ale jednak. Potem Kain kamieniem zdepopulował Abla i spowodował pytanie wszechczasów bo aż za sto punktów: z kim Kain napłodził tych wszystkich błąkających się po ziemi Beduinów, Chińczyków, Polinezyjczyków, Eskimosów, Murzynów, Papuasów, Wikingów, Czukczów, Sosnowiczan no i Arabów Saudyjskich? Z kim? Jak? Kiedy?

Nawet jeśli jurny Kain współżył z matką z braku sióstr, kóz lub innych kobiet, no to jak zaludnienie Ziemi się odbyło w sensie praktycznym? Ewa przecież nawet gdyby składała ikrę rodząc w dzień samych białych, a nocami murzynów to jak złożyła ikrę indiańską? Co ona jadła lub na co była chora, skoro mimo tylu wysiłków co czwarty człowiek wykluł się żółty?

Na koniec parę rzeczowych faktów. Judaizm przez kilkaset lat pisali sobie dawni hebrajczycy nudząc się pomiędzy napadami rabunkowymi w namiocie na pustyni. Talmud napisali rabini w czasach kiedy mieli kilkaset lat dobrobytu – pasożytując na Babilończykach przy pomocy lichwy. Biblię w IV wieku dopracowali hebrajczycy pasożytujący kilkaset lat na Starożytnym Rzymie. Koran znudzeni lichwą rabini podyktowali w okolicach VII wieku umysłowo choremu bandycie wypędzonemu z miasta Mekka. Tak, tak, dobrze przeczytaliście – Mahometowi jakiś „archanioł” podyktował treść koranu podczas ataków padaczki. Przy takim wyczynie to nawet Człowiek Nietoperz, wymięka, ponieważ ówczesny archanioł żyjący tuż przed upadkiem zdegenerowanego Cesarstwa Rzymskiego musiał być tak samo święty jak współczesna piosenkarka Madonna żyjąca w przededniu upadku Zachodu.

Bardzo żałosne są jak widać początki wszystkich „wielkich” religii. Są tak łudząco podobne do siebie, że rabini znudzeni kilkusetletnią przerwą w wymiarze sprawiedliwości, znowu napisali sobie kolejną religię: holokaustu. W tej religii cudów już jest tyle że i Alladyn i latający dywan i kościół spaghetii wymięka. W holokautyźmie NWO (Nowego Wspaniałego Obrządku) są miliony znikających żydów w Europie i cudownie materializujące się miliony żydów nad Morzem Martwym. Przeniknęli dosłownie jak dym przez Alpy i Morze Śródziemne pobijając rekord świata należący już trzy tysiące lat do Mojżesza. Wygląda że obdarcie z napletka to tajemny receptor odblokowujący hebrajczykom zmysł teleportacji.

Odarci z napletka pragną oczywiście kolejne kilkaset lat popasożytować sobie na swojej najnowszej religii holokaustu, no ale tym razem…

… tym razem ludzkość posiada coś czego nie miały wszystkie wcześniejsze cywilizacje. Internet. Algorytmy szukające plagiatów. Sztuczną Inteligencję, która jak walec niedługo nad światem przejdzie aby niesprawiedliwości wyrównać, nonsensy unicestwić i zakłamanych bandytów wytępić. Dni hebrajskich baśni i hebrajskich zbrodniarzy są policzone. I jest tylko jedna niewiadoma – nie wiadomo czy ta cywilizacja ten bolesny proces rozliczenia Hebrajczyków przetrwa, bo jest doszczętnie przesycona, przywleczoną przez Hebrajczyków antyludzką pseudo religią.

Dlatego odwieczne pasożyty ludzkości pragną ponad wszystko zachować komfortową anonimowość. Z ich punktu widzenia jest to konieczne, aby… na kolejnej cywilizacji beztrosko pasożytować pod kolejną owczą skórą. Kaci od nowa zapragną udawać ofiary. Od nowa, i od nowa, i tak w kółko. Bardzo długa jest historia tych złodziejów cudzej tożsamości. Byli już Chazarami, Hebrajczykami, Anglosasami, Prusinami, Aszkenazami a obecnie występują jako żydzi – międzynarodowa zbieranina wyznawców satanicznego judaizmu. Generalnie jednak zwą się Czarnogłowi. Dlatego tuż przed upadkiem tej cywilizacji usiłują wdrożyć totalną cenzurę, która nie pozwoli potomnym poznać rzeczywistych przyczyn jej upadku. Przyszłe pokolenia przyczyn zagłady Zachodu będą przecież szukać na krótko przed upadkiem, no bo czyż nie? I dlatego tak zwani żydzi chcą na swój temat wprowadzić całkowity brak prawdziwych informacji. Z katów tej cywilizacji starają się przedstawić jako jej ofiary. A jak nie będzie prawdziwej przyczyny, obwiniać się będzie przyczyny fałszywe. Te starannie podsunięte we wszystkich możliwych brukowcach: globalizm, zmiany klimatu, komunizm, kapitalizm, faszyzm, nazizm, feminizm, syjonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, ekstremizm, terroryzm, darwinizm, islamizm… Wszystko (co wytworzyli tak zwani żydzi) będzie się obwiniać tylko nie… żydów. Nie będzie bowiem żyda Darwina, tylko Brytyjczyk Darwin. Nie będzie żyda Lenina, tylko bolszewik Lenin. Nie będzie żyda Freuda, tylko Austriak Freud. Nie będzie dziadka żyda Rotschilda tylko jego wnuk Austriak Hitler. Po to właśnie są „dobra osobiste”, „dane osobowe”, „poprawność polityczna” i każda inna forma cenzury, aby następne pokolenia nie nabrały nawet bladego pojęcia o prawdziwych przyczynach upadku cywilizacji. I cenzura ta mimo wszystko działa, bo nawet współczesne pokolenia, które najbardziej ucierpiały od działalności żmijowego plemienia nie zawsze są w pełni świadome tego faktu. A przyszłe będą oczywiście w jeszcze dalszej od prawdy sytuacji.

I stąd niesłychany nacisk aby na Zachodzie nie nazywać rzeczy po imieniu lecz stosować absurdalną poprawność polityczną. Nad oficjalnymi mediami zbrodniarze posiadają totalną władzę więc kładą nacisk na zdławienie Internetu – jedynego medium które wymknęło im się spod kontroli. Chodzi o to, aby przyszłe pokolenia nie chowały po loszkach, kryptach, grobowcach lub piwniczkach żadnych papirusów, tabliczek lub twardych dysków, bo jak się ludzkość dowie prawdy o stałych i niezmiennych przyczynach jej ciągłego i celowego holokaustu oraz upadku, oczywiście wytępi odwiecznego pasożyta i ukróci raz na zawszę jego żerowanie. Dlatego należy trąbić gdzie tylko można i dopóki jeszcze można i zabezpieczać na przyszłość całą wiedzę, jaka wypłynęła na światło dzienne. Należy na jak najtrwalszych nośnikach wiedzę zabezpieczać i nie dopuścić do jej zniszczenia. Tak właśnie robili starożytni ryjąc mozolnie swoją wiedzę na skałach i mimo niesłychanych starań czarnogłowej mafii aby wiedza przepadła, dziś i tak wiadomo że np. Starożytny Egipt upadł, bo Hebrajczycy przywlekli tam komunizm. Opodatkowali straszliwie chłopów, a potem okradzionych „wyzwolili spod ucisku”, czyli napuścili na niewinną szlachtę i arystokrację i w efekcie tamte królestwo ogarnęła bolszewicka rewolucja i ono upadło tak, że do dziś nie może się podnieść. I tylko dzięki wiedzy o tym ocalała Rosja, której dokładnie taki sam scenariusz w dokładnie tych samych źródłach zaprojektowano.

Ten kto nie zna historii skazany jest na jej powtórki ale na szczęście słowiańska Rosja w samą porę lekcję historii odrobiła i udało jej się uratować w ostatnim momencie prawie już będąc na krawędzi zagłady.

A zatem to, co już wiemy o plagiatowaniu starożytnej wiedzy żeby pozlepiać biblię, należy tak skutecznie i uparcie nagłaśniać, kopiować i przekazywać żeby wiedza ta przedostała się do świadomości publicznej oraz przetrwała każdą możliwą katastrofę i dotarła do ludzkości – zanim ta pogrążona w kompletnej nieświadomości powtórzy błędy poprzednich cywilizacji. Po prostu trzeba wszędzie mówić i pisać prostymi słowami, bez żadnych fantazji, przemilczeń albo ubarwień, że Czarnogłowi to mordercy, oszuści, fałszerze i pasożyty niszczące od zarania świata wszystkie ludzkie narody. Tylko tak można pomóc naszym dzieciom, z których powstanie szereg następnych pokoleń. Jeśli nie zostanie im przekazana ta prosta i elementarna wiedza, będą jak nieświadome rzeźni barany czekać na zmyślonego Jezusa, który rzekomo przyjdzie i wszystko załatwi.

Nota bene nie można nie wspomnieć, że dzisiejszy Jezus z Maryją, to również ordynarny plagiat Horusa z Izydą ze Starożytnego Egiptu, a tamten z kolei był plagiatem babilońskiego Tammuza z Semiramidą. Wszyscy oni byli niepokalanie poczęci. Wszyscy byli dzieciątkami. Wszystkie one wiecznymi dziewicami i tak zwanymi królowymi nieba. Wszyscy oni umarli na krzyżu i wszyscy po trzech dniach zmartwychwstali. Każdy miał 12 uczniów. Każdy chodził po wodzie. Każdy zamieniał monety na wino i każdy posiadał całą resztę do bólu podobną opowieść. Ta najbardziej na ziemi oklepana historyjka ma już z 5 tysięcy lat i każda jej wersja mówi to, co każdy widzi a tak niewielu rozumie: że promienie biją z boga, (jako że on jest przecież Słońcem), że jest dwanaście miesięcy i znaków zodiaku (a nie uczniów), że słońce „umiera na krzyżu” 21-22 grudnia (bo to najkrótszy dzień w roku i 3 dni słońca „nie ma”), że 25 grudnia „zmartwychwstaje” (bo od tego dnia dni stają się dłuższe) i że narodził się z łona wiecznej dziewicy (gwiazdozbiór Panny, który nazwano tak w czasach kiedy słowo „panna” nie oznaczało „galerianka” lub „kurwa” tylko „dziewica”). To były dawne czasy. Tak zwane stare, dobre czasy. Dziś semickie religie, zupełnie jak błony dziewicze, szyje się na miarę i nawet podwójna rozwódka idzie z brzuchem do trzeciego ślubu nie zapominając udekorować się wiankiem.

W populacji tak zwanego Zachodu kompletnie nic się od czasów Sumeru nie zmieniło na linii niewolnik – władca. Wciąż te same rody są przy władzy, którą utrzymują wciąż tą samą historyjką która jest pseudoreligią. Imiona głównych bohaterów się tylko co kilka tysięcy lat zmieniają. Aż do tysiąca lat temu jedynie my Wolni Słowianie byliśmy w pełni wolni od tego niewolniczego szamba.

Tyle semiccy bajkopisarze napisali dla ludzkości. Dla siebie samych napisali jednak satanizm, który jak wszystko inne jest tylko niestrawną kupą bredni, jako że cały ten szatan jest tak chytry i przebiegły, że już od zarania nikt go nie widział i nikt do usranej śmierci nie zobaczy. Niewidzialny szatan walczy z niewidzialnym boziem – nie mniej epicko niż Batman z Jokerem – no i to na tyle w temacie tej wojny tytanów istniejącej wyłącznie w chorym zdegenerowanym umyśle. Szatan to tylko kolejny zmyślony gadżet z semickich baśni – nie było go w wersji beta oraz w poprzednich cywilizacjach ale dorobiono go desperacko w późnym średniowieczu – aby było czym kmiotków zastraszyć, którym się zamarzył protestantyzm. Szatan nie różni się za wiele od gadających węży, zmartwychwstałych skazańców, rozprawiających krzaków lub Ojrzeszów maszerujących przez morza suchą stopą. Ojrzesz być może był z plemienia Wielka Stopa a być może jechał przez morze na oklep, na jednym z co większych dinozaurów. Nie wiadomo tego, bo hebrajczycy pod kątem technicznym tej baśni o eksodusie jeszcze nie dopracowali. Jonasz to tak – on całkiem logicznie wsiadł do wieloryba tak jak się wsiada do ubota, ale Ojrzesz to już pojechał całkiem po bandzie… był lepszy od Putina, bo uratował nie tylko siebie ale jeszcze cały naród przybrany więc chyba jednak jeździł na Megalodonach…

Putin

Konkluzja wynikające z tego wszystkiego jest bardzo istotna w spojrzeniu na walącą się w gruzy zachodnią cywilizację. Ta cywilizacja upada, bo wzniesiona została na fundamencie z chrześcijaństwa. Na zawartości biblii, którą niemal tysiąc lat skutecznie broniono przed… czytelnikami. Tak zwane „wartości chrześcijańskie” to były filary, które utrzymywały cywilizację w pionie. Skoro więc te rzekome wartości okazują się tak naprawdę kompletnie bezwartościowymi plagiatami, no to jaki może być los konstrukcji, którą oparto na nich?

Religia chrześcijańska jest fałszywa nie mniej niż islam albo judaizm, bo zawiera wyłącznie jahwistyczny bełkot. Bełkot, który powstał po prymitywnej kradzieży wartości słowiańskich, egipskich lub mezopotamskich, a następnie bezmyślnym ich przekłamaniu. Na kłamstwie nic trwałego nie udało się nigdy zbudować, bo w zalewie tego biblijnego szamba zupełnie niedostrzegalne stały się pojedyncze ziarna prawdy, migające to tu to tam w biblii. Jak już napisałem wcześniej – w biblii jest sporo drobnych mądrości ale nie są one ani czymś rewelacyjnym tylko banałami w zasadzie i zalane są kłamstwami, które nie pochodzą od boga ale Hebrajczyków, którzy to spreparowali. Nota bene niedawno się okazało że aż 90 % dokumentów kościelnych – tych wszystkich pracowicie przepisywanych przez całe średniowiecze przez „benedyktynów” – to… fałszywki. Fałszowaniem dokumentów kościół się ponad tysiąc lat zajmował. Największymi z nich są (po biblii) tak zwana Donacja Konstantyna która pozwoliła ukraść… połowę Cesarstwa Rzymskiego oraz bliższa nam… fałszywka rzekomo zapraszająca do Polski zakon krzyżacki jaką sporządzić miał Konrad Mazowiecki. Kościół ten dokument ordynarnie sfałszował po prostu i Konrad nigdy czegoś takiego nie zrobił. Zresztą hebrajczycy do dziś fałszują dokumenty jak choćby te słynne kamienice z warszawskiej złodziejskiej reprywatyzacji. Robili, robią i będą robić to na potęgę niezależnie czy mają owcze skóry księży, prawników, ojczulków zakonnych, czy rozbitków z holokaustu.

Cywilizacja Zachodnia nie ma szans na przetrwanie, jeśli nie powróci do prawdy i prawdziwych wartości – tych sprzed chrześcijaństwa, bo tylko wówczas cywilizacja ta się rozwijała – co niezależnie od wszystkiego po raz kolejny dowodzi, że tamte wartości były po stokroć prawdziwsze. Od nastania ciemnych wieków przyniesionych przez biblię cała cywilizacja… po prostu wymiera. Wymiera, bo brakuje chętnych do obrony fałszywych wartości – nie dających oczywiście nawet szansy na normalne życie zwykłych ludzi – i to jest najprawdziwsza wartość, jaka wynika z biblii. Nikt dziś nie broni mordowanego chrześcijaństwa, bo nikt w głębi serca nie utożsamia się z fałszem tej religii, która jeszcze do niedawna dużo okrutniej niczemu niewinnych innowierców bestialsko mordowała. Wszystkie zainfekowane biblią cywilizacje, kultury lub narody – zniszczone zostały doszczętnie, często wyrzynając się w wewnętrznych waśniach i niech straszny przykład Majów, Azteków, Egiptu, Rzymu, Babilonu czy właśnie tonącego Zachodu nie pójdzie kompletnie na marne.

Wniosek końcowy jest taki: nie można gromić żydowskiej lichwy, żydowskiego zamordyzmu, żydowskiej pseudonauki, żydowskich roszczeń, żydowskiego ludobójstwa, żydowskiej pedofilii, żydowskich ofiar rytualnych, żydowskich pseudo wartości, żydowskiej perfidii, żydowskiej niewdzięczności, żydowskiego terroru, żydowskiego podżegania do wojen a jednocześnie bronić żydowskiej pseudo religii. Żadna żydówka Maryja nie wybije przecież swojego bandyckiego pomiotu idąc z odsieczą nie żydom. Jak widzę marsz niepodległości idący sobie raźno z hasełkiem „chcemy boga” no to bardzo czarno widzę kierunek, w którym ten marsz zmierza, bo jest to kierunek jednokierunkowy – prosto do nieba. I tylko patrzeć aż na jego czoło wysuną się… hebrajscy handlarze, którzy bogów mają na pęczki na składzie. Plemię handlowe ma wszystko do przehandlowania. Jedynym towarem którego nie posiadają jest… prawda.

Jakiego wy zatem polscy chrześcijanie chcecie bozia? Jakiego? Hebrajskiego? Splagiatowanego z siedem razy, zasemiczonego i różniącego się od oryginału jak czarne i białe? Czy my Słowianie naprawdę potrzebujemy murzyńskiej Maryji? Bo ludy semickie – te dzikie, afrykańskie – przecież o niczym innym nie marzą, jak tylko nam swoją królową podać na tacy, bo nikt tak sprawnie jak ona nie zrobi zdrowym na umyśle lobotomii. Nikt sprawniej niż matka boska nie przerabia rasy białej w parobków. Haitańskie voo doo przywiezione tam z afrykańskimi szamanami ożywia czarną magią „świeże” zwłoki zamieniając trupy w niewolników – tak zwanych zombie posłusznie wykonujących rozkazy – to wielokrotnie udowodnione zjawisko i Haitańczycy panicznie boją się owej czarnej magii.

Co to ma wspólnego z nami?

Tylko tyle, że przecież dokładnie to samo robi każda inna afrykańska religia. Nawet z najmądrzejszych ludzi, produkuje tępych do granic możliwości parobków harujących bezmyślnie na afrykańskiego pasożyta.

Każda społeczność, która przyjęła obcych bogów wyginęła – i to jest dużo starsza niż biblia prawda. Nawet bandycki Rzym przecież rozwijał się tylko dopóki miał panteon własnych bogów. Jak zaczął kraść greckich i hebrajskich padł jak rażony piorunem podzielony na kilkadziesiąt zwaśnionych państewek.

Jest tylko jeden, jedyny wyjątek od tej reguły – przetrwała tylko nasza słowiańska pra Wiedza powierzona w dobrej wierze Hindusom. Przetrwała w niezmienionej formie, bo to była Wiedza a nie Wiara i była szczera, serdeczna i przekazana bez zobowiązań. Prawda jest za darmo – tylko za kłamstwa się słono płaci. Hindusom ofiarowaliśmy Wedy bez pustych obiecanek i sterty bredni o nadprzyrodzonych człowiekach. Indie ją od nas przyjęły i absolutnie sami – w sensie bez naszego nadzoru – świetnie się rozwijają i mają fantastyczny przyrost naturalny, podczas kiedy my… wymieramy. Wymieramy odkąd przyjęliśmy obcych bogów z Afryki.

Chrześcijaństwo to tylko voo doo, bo biblia dosłownie kradnie duszę i zamienia ciało w niewolnika. Bezmyślnego niewolnika, który bezmyślnie umrze za swojego zmyślonego bozia. Odzyskać rozum i duszę może tylko ten niewolnik, który zaprzestanie udziału w kościelnych rytuałach kanibalistycznej czarnej afrykańskiej magii i opróżni głowę z biblijnych bredni, ponieważ do głowy zaśmieconej afrykańskimi przesądami nie ma szans wniknąć światełko prawdziwej wiedzy.

No i to tyle a na deser kronika biblijnego ciemnogrodu, czyli Jezusowe: „Po owocach ich…” w bardzo praktycznym wydaniu:

120 r. – początek stosowania tak zwanej wody święconej. Po co to? Oczywiście do wypędzania duchów nieczystych

156 r. – po zabiciu biskupa Polikarpa i jego jedenastu uczniów uchwalono praktykę „męczeństwa” czyli śmierci w imię wiary, a także czczenie szczątków czyli „relikwii”.

II w. – święty Klemens z Aleksandrii wymyślił i zapisał dla przyszłych pokoleń głęboką myśl: „Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą”.

II w. – pod koniec wieku wyznawcy chrystianizmu wpadają na kolejny błyskotliwy pomysł i nagle zaczynają głosić nauki o dziewictwie Maryi. Wcześniej nikt tego nie twierdził.

200 r. – ustanowiono wreszcie oficjalnie „stan duchowny”, czyli kler, który dotychczas nie istniał. Chrześcijanie zostali tym samym podzieleni na duchownych i laików. Uwaga, przedtem wszyscy co do jednego byli sobie równi, będąc braćmi, bla, bla, bla przed obliczem boga. I właśnie w tym roku zakończyła się okrągła rocznica „wolności, równości, braterstwa”, kiedy hebrajczycy jak zwykle zrobili się nieco od innych… równiejsi.

312 r. – bitwa pod Ponte Mulvio – czyli mostem mulwijskim w Rzymie na Tybrze, w której Konstantyn zwyciężył i zabił Maksencjusza. Z powodu „wizji”, którą ujrzał przed bitwą Konstantyn, (znak krzyża), rok później wydał edykt zrównujący religię chrześcijańską z innymi. Na niby, rzecz jasna, gdyż odtąd, pozycja chrześcijaństwa się umacniała, a inne religie były konsekwentnie wypierane. Polityka tej „równości” bardzo szybko doprowadziła do prześladowania i mordowania niechrześcijan przez fanatyków religijnych. Prześladowani stali się prześladowcami. Czy ten fakt nie przypomina czegoś znajomego, związanego z Hebrajczykami, Polską i ze współczesną Palestyną?

314 r. – zdrowy rozsądek zwykłych ludzi sprawił, że masowo opuszczano niesprawiedliwą sektę chrześcijańską. Raz dwa uchwalono zatem ekskomunikę dla dezerterów. Wcześniej Kościół bardzo surowo zabraniał zabijania, nawet w obronie koniecznej.

321 r. – cesarz Konstantyn nakazał oficjalnie święcić niedzielę zamiast dotychczasowej soboty.

325 r. – drogą głosowania (serio!) 248 głosów za, 2 przeciw, biskupi ustalili że syn boga został zrodzony a nie stworzony i jest „współistny dla ojca” czyli na polski, że on też jest bogiem. Gdyby ktoś z tym bełkotem nie nadążał powiem tak: chodziło o to że bóg jest jeden ale jest ich dwóch. Sam Wałęsa by tego lepiej nie ujął.

346 r. – zakazano innych religii oraz jakiejkolwiek krytyki chrześcijaństwa nazywając je… herezją.

360 r. – wprowadzenie zwyczaju czczenia aniołów. To naprawdę zabawne bo przecież anioły to nic innego jak roboty, androidy lub cyborgi wysyłane przecież przez „bogów” w charakterze gońców. To jest tak absurdalne jak dajmy na to oddawanie czci furgonetkom DHL lub skrzynkom pocztowym. A jednak przeszło coś tak dziwnego!

364 r. – na synodzie w Laodycei kościół oficjalnie znowu zabronił świętowania soboty. W Kanonie XXIX tegoż Soboru widnieje następujący zapis: „Chrześcijanie nie powinni judaizować i próżnować w sobotę, ale powinni pracować w tym dniu; powinni szczególnie uczcić Dzień Pański będąc chrześcijanami, i jeśli to możliwe, nie pracować w tym dniu. Jeśli jednak będą judaizować w tym dniu zostaną odłączeni od Chrystusa”. Tak właśnie gorliwie zapisali.

382 r. – synod w Rzymie zwołany przez Damazego wykombinował i zaraz ustanowił zwierzchnictwo kościoła rzymskiego nad pozostałymi. Myk i taka zajebista uchwała samozwańców sobie przeszła: „Choć kościoły katolickie rozsiane na ziemi są jedną „komnatą ślubną” (!) Chrystusa, „święty” (!) kościół rzymski jednak został wywyższony ponad wszystkie kościoły nie uchwałami żadnych synodów, lecz otrzymał prymat słowami Pana i Zbawiciela naszego”. Sytuacja od razu się unormowała, bo wcześnie nie istniał jakiś jeden, wielki kościół katolicki, tylko było ich wiele i konkurujących ze sobą o łatwowiernych.

385 r. – No to zaczyna się. W tym roku po raz pierwszy katoliccy biskupi polecili ściąć innych chrześcijan z powodów wyznaniowych. Miało to miejsce w Trewirze.

390 i 393 r. – synody w Hipponie i Kartaginie zaczynają po raz pierwszy porządnie dłubać przy biblii po czym ratyfikują swój kanon „pisma świętego”.

397 r. – herezję zakwalifikowano jako przestępstwo przeciw majestatowi władzy, gdyż chodziło o to żeby kerowi dupy tym nie zawracano tylko ścigano… z urzędu czyli za za państwową kasę, przy oczywiście najsurowszym wymiarze kary.

IV w. – pierwsza uroczystość Wszystkich Świętych Męczenników zainicjowana przez kościół w Antiochii.

IV w. – początek zmasowanego mordowania pogan i plądrowania ich świątyń przez chrześcijan podjudzanych przez biskupów, opatów i mnichów. „Niechaj ogień mennicy albo płomień pieca hutniczego roztopi posągi owych bożków, obróćcie wszystkie dary wotywne na swój pożytek i przejmijcie je na własność. Po zniszczeniu świątyń zostaniecie przez boga wywyższeni” – to motto tej operacji.

401 r. – papieżem zostaje Innocenty I – synuś (!) poprzedniego papieża Anastazego I, zapoczątkowując nową katolicką tradycję.

431 r. – sobór w Efezie przyjmuje zasadę wiary w boską naturę Jezusa i uznaje Marię za „bożą rodzicielkę”. Do klubu dwóch „współistnych” bogów, czyli taty i syna dołącza mamusia dziewica.

449 r. – Leon I myk i wprowadza prymat biskupa Rzymu nad innymi biskupami i tym samym staje się pierwszym papieżem. Wcześniej każdy biskup co większej miejscowości nazywany był papa.

V w. – w połowie wieku dzień 15 sierpnia staje się świętem mamy boskiej, a cesarz Maurycjusz ustanawia ten dzień świętem dla całego Cesarstwa.

536 r. – papieżem zostaje Sylweriusz, kolejny synuś papieża Hormizdasa.

539 r. – ustanowiono władzę papieży, bo wcześniej mogli „sobie rządzić” wyłącznie swoimi łatwowiernymi wyznawcami oraz uwaga, ofiarę mszy świętej. Znaczy to, że wcześniej nie było żadnej tacy i żadnego żebrania!

VI w. – za sprawą najbardziej zacofanych mnichów irlandzkich spowiedź „na ucho” rozprzestrzeniła się jak zaraza w całej Europie. Wcześniej żadnego nakazu spowiedzi rzecz jasna nie było, a jeśli w ogóle ktoś się chciał mimo wszystko wyspowiadać to robił to publicznie i na ogół raz lub dwa razy w życiu.

VI w. – na mocy cesarskiego dekretu, wszyscy poganie zostali uznani za ludzi bez majątku oraz wszelkich praw – kolejny raz było myk i zalegalizowano złodziejstwo, mordy i grabieże – czyli główny cel tej pseudoreligii.

600 r. – wprowadzenie „godzinki” do mamy boskiej oraz łaciny do liturgii.

638 r. – sobór w Toledo nakazał przymusowe ochrzczenie wszystkich żydów zamieszkałych w Hiszpanii.

694 r. – sobór toledański uznał wszystkich żydów za niewolników. Ich majątki ulegają konfiskacie, zostają im też odebrane dzieci od siódmego roku życia wzwyż. Początek otwartego złodziejstwa oraz pedofilii.

715 r. – aby rozerwać łatwowiernych wprowadzono im modlitwy do świętych.

726 r. – w Rzymie zaczęto oddawać cześć figurkom i obrazom.

783 r. – wprowadzono przemiły zwyczaj całowania nóg papieża.

835 r. – papież Jan XI znowu ustanowił osobne święto ku czci „wszystkich świętych”, wyznaczając na ten dzień 1 listopada.

902 r. – niejaka Teodora miała wyjątkowy nawet jak na kościół katolicki związek z papieżem Sergiuszem III. Zgodziła się bowiem aby kochanką papieża była również jej 15 – letnia córka Marozja. Z córką kochanki papież miał syna Alessandra. Wkrótce Sergiusz zmarł a Teodora obsadziła na tronie kochanka Jana X. Nie nacieszyła się bo zaraz potem zmarła. Jej dwie córki zaczęły walczyć o kontrolę nad papieżem. Ten wybrał głupio bowiem owoc pedofilii – Marozję. Ta też już miała ambitnego syna zatem z jej polecenia uduszono papieża. Jego następca Jan Stefan VII opuścił świat identycznie. Jej syn został papieżem Janem XI i kościół sięgnął dna – papieżem wybrano syna prostytutki i papieża a „święte miasto” zyskało w Europie opinię domu publicznego. Papież jednak miał nie mniej ambitnego brata. Ten, opanował Rzym, ojczyma przepędził a matkę i brata zamknął w więzieniu. Sam Alberyk II umierając wymusił aby na następcę wybrano jego 16 – letniego syna :–) Ten przybrał imię Jana XIII. Kronikarze notowali: „rezydencja na Lateranie stała się burdelem”, „papież płacił prostytutkom złotymi kielichami i naczyniami liturgicznymi”, „wszystkich kompanów od zabaw i popijawy uczynił biskupami” „kilkoro z jego biskupów – ulubieńców miało po 10 – lat”.

963 r. – Cesarz Otton III powiedział dość. Wkroczył do Rzymu, zwołał synod, który osądził papieża. Uznano go winnym: rozpusty, symonii, krzywoprzysięstwa, kazirodztwa i morderstwa! Wyrok: detronizacja i dożywocie.

964 r. – Jan XIII uciekł i spokojnie zaczekał aż Cesarz wyjedzie z miasta. Gdy tak się stało, zwołał własny synod i został… uniewinniony. Legalnego następcę uznał za uzurpatora ale „szykując się do walki” o tron… umarł. Tak naprawdę został zabity przez jakiegoś męża, który go przyłapał z własną żoną na gorącym uczynku.

X w. – kolejny nawiedzony degenerat, niejaki Odo z Cluny głosi: „Obejmować kobietę to tak, jak obejmować wór gnoju.”

993 r. – papież Leon III zaczął kanonizowanie zmarłych.

1015 r. – wprowadzono przymusowy celibat dla duchownych. Po co? Oczywiście po to, aby rozwiązać „problem” przejmowania spadków przez ich rodziny. Dotąd nawiedzeni mogli, a więc mieli normalne rodziny czyli żony i dzieci.

1044 r. – Benedykt IX no masz, zakochał się. Mając wybór: kościół lub kobieta… sprzedał urząd. Nabywca, jego ojciec chrzestny przybrał imię Grzegorza VI. Po pewnym czasie Benedyktowi się odmieniło i uznał transakcję za nieważną. Kontrahent olał jego spóźnione żale i nagle zaczęło panować… trzech papieży: Benedykt IX, sylwester III i Grzegorz VI. Na to warcholstwo znowu zareagował cesarz, który przepędził całą trójkę precz.

1054 r. – Michał Ceruliusz, patriarcha kościoła wschodniego i Leon IX poobrzucali się nawzajem klątwami, kiedy pożarli się o władzę.

1077 r. – przeklinanie wreszcie oficjalnie zalegalizowano, bo papież Grzegorz VII ustanowił formalną „klątwę”, czyli wyklęcie przez instytucję kościoła (nie mylić, z taką zwykłą klątwą).

1095 r. – papież Urban II „skrytykował” prześladowania pielgrzymów przez Turków. W efekcie tej krytyki rycerze oraz ciemni chłopi ruszyli masowo na Jerozolimę. Zainicjował w ten sposób pierwszą wyprawę krzyżową.

1099 r. – pierwsze masowe nawrócenie, czyli masakra muzułmanów i żydów w Jerozolimie – ponad 70 tysięcy ludzi poszło do nieba. Kronikarz Rajmund z Aguilers napisał: „Na ulicach leżały sterty głów, rąk i stóp. Jedni zginęli od strzał lub zrzucono ich z wież, inni torturowani przez kilka dni zostali w końcu żywcem spaleni. To był prawdziwy, zdumiewający wyrok boga nakazujący, aby miejsce to wypełnione było krwią niewiernych”.

XII w. – „uczony i filozof”, święty Tomasz z Akwinu głosił, że zwierzęta nie mają życia po śmierci ani wrodzonych praw, oraz że „przez nieodwołalny nakaz stwórcy ich życie i śmierć należą do nas”. Ot kolejne słówka półgłówka.

1140 r. – starannie wymyślono i przyjęto listę 7 sakramentów świętych. Do tego czasu udzielano ich dowolnie np. słowiańscy księża za jeden z sakramentów uznawali przedchrześcijańskie postrzyżyny.

1204 r. – zaczęła działać Święta Inkwizycja. Słudzy kościoła zamęczyli w torturach lub spalili żywcem miliony ludzi. Oczywiście dziś doskonale wiadomo, że „czarownice”, „odszczepieńcy”, „słudzy diabła” albo „heretycy”, że oni wszyscy co do jednego byli absolutnie niewinni. Na „heretyków” rutynowo wybierano ludzi majętnych aby skonfiskować ich dobytek.

1202–1204 r. – kolejna krucjata zainicjowana przez Innocentego III, by wesprzeć krzyżowców w Palestynie. Na skutek polityki Henryka Dandolo, „żołnierze Chrystusa” zwrócili się przeciwko Bizancjum i zdobyli Konstantynopol grabiąc co się da oraz oczywiście wyrzynając w pień mieszkańców. Na koniec spalili miasto. Zrabowano niesłychane ilości złota i srebra a skala przemocy przekroczyła wszelkie ówczesne normy wojenne. Na zdobytym terenie utworzono mini państewko nazwane szumnie Cesarstwem Łacińskim. „Cesarstwo” te stanęło kością w gardle klerowi, bo przypieczętowało rozłam między chrześcijaństwem wschodnim a zachodnim.

1208 r. – chciwość kleru sięgnęła zenitu, a średniowiecze swojego dna, kiedy papież Innocenty III zaoferował każdemu, kto chwyci za broń, oprócz boskiego zbawienia i odłożenia na potem spłat danin, również ziemię i majątek heretyków oraz ich sprzymierzeńców. Rozpoczęła się kolejna krucjata, której celem było tym razem wymordowanie Katarów. Ten rzeźniczy szał kościelnych wykolejeńców pochłonął ponad MILION zupełnie niewinnych istnień ludzkich. Oczywiście nie tylko Katarów, ale także WIĘKSZOŚCI populacji południowej Francji.

1229 r. – z powodu potajemnych zebrań wiernych dla czytania biblii i interpretowania jej w sposób godzący w nauczanie i praktykę kościelną, (czyli samodzielnie bez „ofiary” oraz pośrednictwa kleru) papież Grzegorz IX zakazał „czytania biblii” pod sankcją kar inkwizycyjnych.

1231 r. – nakaz papieski zalecał likwidację skazańców przede wszystkim poprzez palenie na stosie. Pod względem technicznym pozwalało to uniknąć rozpryskiwania się krwi. Pod względem etycznym też wyglądało to lepiej niż ćwiartowanie lub inne techniki.

1234 r. – papież Grzegorz IX nakłonił do krucjaty przeciw chłopom ze Steding, którzy odmówili arcybiskupowi Bremy nadmiernej daniny. Pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zginęło z rąk krzyżowców, a zagrody owych chłopów zajęli osadnicy obdarzeni nimi przez kościół.

1244 r. – na soborze w Narbonne wprowadzono coś ala kodeks BHP dla skazańców, bowiem zadecydowano aby przy skazywaniu heretyków nikogo nie oszczędzać. Ani mężów ze względu na ich żony, ani żon ze względu na męża, ani też rodziców ze względu na dzieci. „Wyrok nie powinien być łagodzony ze względu na chorobę czy podeszły wiek. Każdy wyrok powinien obejmować również biczowanie”.

1252 r. – w bulli „Ad extripanda” papież Innocenty IV przyrównał wszystkich chrześcijan – niekatolików do zbójców i zobowiązał władców do tego, by winnych heretyków zabijano w ciągu pięciu dni co najwyżej. Papież ten uprawomocnił stosowanie tortur w celu wydobycia zeznań.

1263 r. – zatwierdzono przyjmowanie komunii – jest to kolejne zwyrodnienie, bo czym niby jest jedzenie ciała bożka i picie jego krwi, jak nie kanibalizmem? Nawet symbolicznie jest to po prostu chore.

1264 r. – ustanowiono uroczystość bożego ciała.

1275 r. – ponownie pojawiły się „dyskusje” na temat płacenia daniny. W odpowiedzi papież łaskawie ekskomunikował całe miasto – Florencję. Szkoda że dziś nie można się tak łatwo wyłgać od „ofiary”.

XIV w. – wybucha epidemia czarnej śmierci, czyli dżumy. Kościół wyjaśniał, że winę ponoszą żydzi, zachęcając do napaści na nich.

1311 r. – papieżowi Klemensowi V jako pierwszemu do samego końca odjebało – ukoronował się potrójnie! Potrójną koroną, rzecz jasna.

1313 r. – sobór w Zamorze ponownie zarządził zniewolenie żydów, gdyby ktoś o poprzednim zapomniał i pod groźbą ekskomuniki żądał wykonania postanowienia przez władze świeckie. Antysemickie dekrety kościelne będą pojawiać się aż do XIX w. one do dziś nie zostały odwołane a więc obowiązują! Katolik ma więc tym samym przenajświętsze prawo mordować żydów i zabierać im majątek. A oprócz tego katolik ma też odpuszczone grzechy i zapewnione miejsce tuż przy boku samego Jezusa Chrystusa.

1349 r. – w ponad 350 niemieckich miastach i wsiach giną wszyscy żydzi, na ogół spaleni żywcem.

1377 r. – dobry chrześcijanin o imieniu Robert z Genewy razem z bandą najemników, po podbiciu Bolonii wyruszył na Cessnę. Przez trzy dni i noce, począwszy od 3 lutego 1377 roku, przy zamkniętych bramach miasta, on i jego żołnierze dokonali rzezi mieszkańców. Rok później Robert z Genewy został papieżem i przyjął imię Klemensa VII. W tym samym roku papieżem Urbanem VI został Bartolomeo Prignano i kościół nagle miał jednocześnie dwóch zwalczających się nawzajem papieży. Jak widać kwestia przerabiania zwyrodniałych bandytów w świętych męczenników to nie jest wynalazek epoki Pawła Adamowicza, lecz wielowiekowa katolicka tradycja.

1378 r. – awinioński papież Grzegosz XI powrócił do Rzymu co od razu wywołało zamieszki. Jedni kardynałowie poparli Urbana VI a inni Klemensa VII. Papież Klemens zaczął od ekskomunikowania rywala i udał się do Awinionu, gdzie prowadził wyjątkowo wystawne życie. Połowa Europy go poparła. Poparty przez drugą połowę papież Urban jednak nie był skory do ugody. Otruto więc go i następcą został Bonifacy IX. Następcą Klemensa natomiast został 1394 roku Benedykt XIII o wdzięcznym jak z bajki nazwisku Pedro de Luna. Wojna między papieżami narastała i Awinion został oblężony na ponad 4 lata. Już, już prawie zawarto pokój ale Bonifacy umarł i jego następca Innocenty VII nie miał ochoty na negocjacje. To wkurwiło motłoch który zaczął szturmować Watykan. Innocenty dał kamasza z Rzymu. Umarłego na wygnaniu Innocentego zastąpił Grzegorz XII. Obaj papieże spotkali się w 1407 roku ale ugody nie zawarto. Zmęczyło to jednak ostatecznie Francję bo ta wygnała Benedykta.

1409 r. – sobór w Pizie zdetronizował Benedykta i Grzegorza a na nowego papieża powołał Aleksandra V. Żaden z zdetronizowanych nie uznał tej decyzji i już było… trzech papieży. Grzegorz więc wziął sprawy w swoje ręce, przebrał się za kobietę i ekskomunikował pozostałych dwóch papieży. W międzyczasie Aleksander zmarł i zastąpił go Jan XXIII.

1415 r. – sobór w Konstancji zmusił Jana do dymisji. Ten w przebraniu kobiety zbiegł nocą. Grzegorz zgodził się na rezygnację z tronu za stołek biskupa w Ankonie. Z Benedyktem nie poszło tak łatwo. Za nic nie chciał się pozbyć haftowanej kołdry na grzbiet i wyczesanej czapki. Zamknięto go zatem w areszcie domowym gdzie trzymano do śmierci. W czasie powyższych walk o papieski stołek zwoływano liczne sobory, na których wszczynano masę procesów. Wyszły na nich na jaw takie rzeczy jak: kazirodztwo, morderstwa i rozwiązłość.

1450 r. – rozpoczyna się wzmożony okres polowań na czarownice. Straszliwymi torturami zamęczono setki tysięcy kobiet posądzanych o czary.

1483 r. – na czele Inkwizycji stanął Thomas Torquemada. Pod jego kierownictwem Święte Oficjum stało się najpotworniejszym wynalazkiem rasy ludzkiej w dziejach świata. Sekretarz Inkwizycji Juan Antonio Llorente zapisał gorliwie dla przyszłych pokoleń: „Żaden więzień Świętej Inkwizycji nie widział nigdy aktu oskarżenia. Żaden nie dowiedział się nigdy w swojej sprawie więcej, niż mógł wywnioskować z pytań i oskarżeń. Starannie ukrywano przed nim nie tylko nazwiska świadków i okoliczności związane ze sprawą, które mogłyby dostarczyć mu jakiekolwiek wskazówki co do rozpoznania donosiciela. Ukrywano przed nim również wszelkie oświadczenia dowodzące jego niewinności.”

Brzmi znajomo? Ba, toż to nasze współczesne organy i wymiary – które tak namiętnie reformuje Ziobro. W polskim demokratycznym sądzie to ty musisz udowodnić jak za czasów inkwizycji, że nie jesteś wielbłądem a nie strona składająca donos. Donosicielstwo i fałszywe oskarżenie jest tak jak za Inkwizycji bezkarne.

1484 r. – papież Innocenty VIII, (to naprawdę dobre, bo „innocente” to przecież po włosku – niewinność), oficjalnie nakazał palenie na stosach kotów domowych razem z czarownicami. Ten papież miał przydomek Ojca Ojczyzny gdyż posiadał 16 – potomków! Zwyczaj palenia kotów był praktykowany przez trwający setki lat okres polowań na czarownice. O tym jak silny jest debilizm u łatwowiernych świadczy fakt, że nawet do dziś wieśniacy zabijają i prześladują czarne koty – najbardziej przyjazne i pomocne oraz najmniej szkodliwe człowiekowi stworzenia, jakie tylko można sobie wyobrazić.

1492 r. – Kolumb odkrył Amerykę. Inkwizycja również. Tubylców, którzy nie chcieli nawrócić się na wiarę chrześcijańską mordowano. Gdy była taka sposobność, przed zabiciem oporni Indianie byli przymusowo chrzczeni.

1493 r. – bulla papieska uprawomocniła deklarację wojny przeciwko wszystkim narodom w Ameryce Południowej, które odmówiły przyjęcia chrześcijaństwa. W praktyce kobiety i mężczyzn szczuto psami karmionymi ludzkim mięsem i ćwiartowanymi żywcem indiańskimi niemowlętami. W głowie się nie mieści co kościelne skurwysyny tam wyczyniały! Wbijano ciężarne kobiety na pale, przywiązywano nieszczęśników do luf armatnich i odpalano. Mordowano, gwałcono, ucinano ręce, nosy, wargi, piersi. Gdy katoliccy „misjonarze” zawitali do dzisiejszego Meksyku, żyło tam około 11 milionów pokojowych Indian, a po stu latach już tylko półtora miliona. Szacuje się, że w ciągu 150 lat zabito co najmniej 30 milionów Indian w Ameryce. Teraz na wszystkich kanałach zachodnich wciska się kit o „tajemniczym” zaginięciu dawnych prekolumbijskich kultur. Dewoci natomiast wciskają bzdury że Indianie „sami się wyrżnęli” kiedy składali ofiary z ludzi podczas pogańskich obrzędów. Za samą tylko „Amerykę” wszyscy księża i zakonnice powinni być powoli obdzierani ze skóry.

XV i XVI w. – na soborze Florenckim i Trydenckim wymyślono kolejny gówniany dogmat – o czyśćcu. Po co? Aby rozkwitła dochodowa praktyka sprzedaży odpustów od kar czyśćcowych w ramach walki z nieistniejącymi problemami.

1542 r. – papież Paweł III wzmacnia „słabą” pozycję Inkwizycji. Inkwizycja otrzymała nad całym katolickim terytorium taką władzę, jaką wcześniej cieszyła się tylko w Hiszpanii.

1545–1563 r. – na Soborze Trydenckim ogłoszono, że prawdę religijną wyraża w równym stopniu Biblia, co tradycja, a jedyne i wyłączne prawo interpretacji pisma świętego spoczywa w rękach kościoła. Uznano, że sakramenty są niezbędne do uzyskania zbawienia. Utworzono też przy okazji indeks ksiąg zakazanych, który przez 400 lat krępował wszelką wolność myśli, sumienia lub naukę inną niż kościelna.

1568 r. – Hiszpański trybunał inkwizycji wydał wyrok śmierci na trzy miliony Niderlandczyków, którzy – wolą być „raczej Turkami niż papistami”.

1572 r. – we Francji 24 sierpnia w masakrze znanej pod nazwą Dnia Świętego Bartłomieja zamordowano 10 tysięcy protestantów. Papież Grzegorz XIII napisał potem do króla Francji Karola IX: „Cieszymy się razem z tobą, że z boską pomocą uwolniłeś świat od tych podłych heretyków”.

1584 r. – papież Grzegorz XIII w bulii „In coena Domini” zrównał protestantów na równi z piratami i zbrodniarzami.

1585–1590 r. – krótka kadencja Sykstusa V zaowocowała zakazem wstępu do watykańskich archiwów dla świeckich uczonych. Na rozkaz papieża wyryto przed wejściem napis: „Kto tutaj wejdzie, będzie natychmiast ekskomunikowany”. 1 czerwca 1846 r. zakaz ten został rozszerzony nawet na kardynałów, a wstęp stał się możliwy tylko za specjalną zgodą papieża. Innymi słowy brudy kościelne zaczęto już na dobre utajniać. Dziś zresztą jest to samo tylko… jeszcze bardziej – Watykan jest przecież w unii europejskiej a przecież żadnej unii nie zakładał! Mało tego, chociaż po unii można się poruszać z dowodem osobistym to do Watykanu nie pomoże się dostać nawet paszport. Nawet dyplomatyczny.

1600 r. – 17 lutego spalono na stosie Giordano Bruno, który głosił że wszechświat jest nieskończony i jednorodny, (z czego wynikał pogląd, że ludzie nie są jedynymi inteligentnymi istotami w kosmosie). Religię uznawał za uproszczoną wersję filozofii a liturgię za wynik zabobonu. Kościół skazał go za herezję, czyli za coś co dziś wie każde dziecko.

1615 r. – trybunał inkwizycyjny zabronił głoszenia teorii heliocentrycznej.

1633 r. – trybunał inkwizycyjny skazał 70–letniego Galileusza za to, iż głosił zasady heliocentryzmu nie potrafiąc ich udowodnić. Gdyby nie zawarta z Inkwizycją ugoda polegająca na publicznym wyrecytowaniu formuły odwołującej i przeklinającej swoje „błędy”, zostałby skazany na stos. Galileusz do końca życia znajdował się pod nadzorem Inkwizycji.

1650 r. – w Nowej Anglii prawnie zakazano noszenia ubrań z krótkimi rękawami.

1789 r. –papież Grzegorz XVI zganił dobrotliwie wolność sumienia jako „szaleństwo”, „zaraźliwy błąd” i „wypowiedział się” przeciwko wolności handlu książkami.

1836 r. – Grzegorz XVI w nowym wydaniu indeksu ksiąg zakazanych uzależnił czytanie Biblii w językach narodowych od zgody Inkwizycji.

1852 r. – wprowadzono „nabożeństwo majowe” do najświętszej Maryi panny.

1854 r. – wprowadzono dogmat o tak zwanym niepokalanym poczęciu Maryi panny dziewicy.

1855 r. – wydano ostry sprzeciw kościoła wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Kościół głosił: „Wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od prawdziwego boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię boga”. Wcześniej, do Kongresu Stanów Zjednoczonych, kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi ropy naftowej, którą… „bóg tam umieścił po to tylko, aby czarci w piekle mieli czym pod kotłami palić”.

1870 r. – ponieważ zaczęły się pojawiać pierwsze o światowym zasięgu głosy krytyki pod adresem stanu psychicznego władców kościoła, raz dwa zdementowano je wprowadzeniem dogmatu „o nieomylności papieża”. Do tej pory skrytobójczo zamordowanych zostało siedmiu papieży. Motywem były zawsze: władza, bogactwo, kobiety i dostęp do niewinnych dzieci.

1897 r. – papież Leon XIII dopisuje biblię do Indeksu ksiąg zakazanych!!!

XX w. – na początku wieku papież Leon XIII uzasadnił karę śmierci: „Kara śmierci jest niezbędnym i skutecznym środkiem dla osiągnięcia celu kościoła, gdy buntownicy wystąpią przeciw niemu i naruszą jedność duchową”.

XX w. – Pius X oświadczył dosłownie: „Religia żydowska była podstawą naszej religii, została jednak zastąpiona nauką Chrystusa i nie możemy uznać dalszej racji istnienia tamtej”.

1910 r. – 1 września Pius X nakazał katolickim duchownym składać „Przysięgę modernistyczną”, która każe wierzyć, że „kościół został bezpośrednio i wprost założony przez Chrystusa”, oraz nakazuje potępiać tych, którzy twierdzą, że wiara, przez kościół podana, może stać w sprzeczności z historią oraz „sposób rozumienia i wykładania biblii, który, pomijając tradycję kościoła, analogię wiary i wskazówki stolicy apostolskiej, polega na pomysłach racjonalistycznych”. Przysięga miała zapobiec zamętowi w umysłach wiernych co do istoty dogmatów wynikającego z postępującej edukacji społeczeństwa. Przysięgę zniesiono w 1967 r.

1917 r. – heretycy mogą w końcu odetchnąć ulgą. Po prawie 700 latach nowy „Codex Juris Canonici” zniósł tortury. Duży wpływ na tę decyzję miało powstanie komunizmu w Rosji, którego kler się po prostu śmiertelnie przestraszył, bo był to pierwszy system w dziejach świata nieprzyjazny zdeprawowanej lub zwyrodniałej klasie rządzącej.

1929 r. – na podstawie traktatów laterańskich podpisanych z Mussolinim stworzono miasto – państwo Watykan niezależne od Włoch a papieże zostali zwolnieni z płacenia podatków i kontroli finansowych.

1933 r, – niecałe pół roku po dojściu Hitlera do władzy Watykan podpisał z nim konkordat.

1939 r. – papież Pius XII w liście do hierarchii kościelnej USA dopatruje się przyczyny „dzisiejszych nieszczęść” nie w faszyzmie, lecz między innymi w… krótkich spódnicach pań. Poparcie Piusa XII dla hitlerowskiej napaści na Polskę znalazło swój wyraz w encyklice z 20 października 1939 roku w której papież uznał ją za „walkę interesów o sprawiedliwy podział bogactw, którymi bóg obdarzył ludzkość.”

1941 r. – tuż po agresji III Rzeszy na ZSRR z watykańskich drukarni wysłano do sztabu wojsk niemieckich duże transporty ukraińskich i rosyjskich modlitewników. Watykan podbite obszary ZSRR podporządkował nuncjaturze berlińskiej oficjalnie akceptując zagarnięcie tych ziem przez Hitlera.

1941 r. – Watykan zaakceptował antysemickie poczynania rządu Vichy i wyraził zgodę na uchwalenie tak zwanego. „Statutu Żydów”.

1945 r. – Pius XII w orędziu wigilijnym stanął w obronie głównych oskarżonych o zbrodnie przeciwko ludzkości. Kuria rzymska bezczelnie interweniowała nawet w sprawie ułaskawienia 200 zbrodniarzy hitlerowskich, w tym katów polskiego narodu, Franka i Greisera. To tylko niewielki epizod w szeroko zakrojonej akcji ratowania hitlerowców przed odpowiedzialnością karną jakiej się podjął po wojnie Watykan. W tym samym roku utworzono tak zwany korytarz watykański – kanał przerzutowy zbrodniarzy ściganych za zbrodnie wojenne.

1946 r. – wydział prawa Uniwersytetu w Cardiff rozważał, czy Pius XII powinien zasiąść na ławie oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze za całokształt prohitlerowskiej polityki Watykanu w okresie drugiej wojny światowej.

1950 r. – w petycji do Watykanu, katolicy proszą o dogmatyzację fizycznego wniebowzięcia Maryi. W odpowiedzi Watykan uchwala dogmat o wniebowzięciu, choć w ewangeliach nie ma o tym ani słowa.

1954 r. – Pius XII poucza: „To, co nie jest zgodnie z prawdą czy z normą obyczajową nie ma prawa istnieć”. Chodzi oczywiście o prawdy i moralność zgodne z nauczaniem kościoła, bo w innym rozumieniu to kościół już by dawno nie miał prawa do istnienia.

1966 r. – ze względu na ostrą krytykę Watykan zniósł w końcu tak zwany indeks ksiąg zakazanych.

1975 r. – papież Paweł VI „wyjaśnił” w liście do arcybiskupa Coggana, że kobieta ma zakazany wstęp do stanu duchownego, ponieważ „wykluczenie kobiet z kapłaństwa jest zgodne z zamysłem boga wobec swego kościoła”, choć specjalnie powołana papieska komisja biblijna orzekła wcześniej, że nie ma żadnych przeciwwskazań.

1980 r. – beatyfikacja jezuity José de Anchieta, – masowego mordercy Indian. Papież Jan Paweł II nazwał go apostołem Brazylii, „wzorem dla całej generacji misjonarzy i siebie samego”. Nie pierwszy to przypadek wyniesienia zbrodniarza na ołtarze przez innego zbrodniarza.

1992 r. – papież Jan Paweł II ogłosił, że potępianie Galileusza za głoszenie heliocentrycznego poglądu, iż Ziemia krąży wokół Słońca (a nie na odwrót), było błędem. Rehabilitacja Galileusza trwała w sumie tylko 359 lat.

2000 r. – kościół przyznał, że w ciągu wieków popełnił wiele grzechów w dziedzinie praw człowieka i wolności religijnej. O przebaczenie proszeni są m.in. żydzi, kobiety i ludy tubylcze. Za pustym wołaniem o symboliczne przebaczenie nie poszły żadne czyny, które mogłyby naprawić lub upamiętnić wyrządzone krzywdy. To tylko nic nie kosztujące wybielanie własnego wizerunku w oczach łatwowiernych.

25.02.2013 r. – Międzynarodowy Trybunał do spraw Zbrodni Kościoła i Państwa wydał wyrok skazujący Elżbietę Windsor „królową” Anglii, głowę kościoła katolickiego Josepha Ratzingera oraz Stephena Harpera – premiera Kanady na 25 lat bezwarunkowego pozbawienia wolności oraz na konfiskatę dóbr. W przypadku papieża konfiskata ma dotyczyć dóbr Watykanu, dlatego papież musiał ustąpić, gdyż wiedział o spodziewanym wyroku karnym. Wyrok uprawomocnił się 4 marca 2013 roku, stąd abdykacja w trybie nagłym 28 lutego 2013, przed uprawomocnieniem się wyroku karnego. Jest to wyrok na mocy orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) z siedzibą w Brukseli nr. 022513-001.

Międzynarodowy Trybunał d/s Zbrodni Kościoła i Państwa działa w 15 krajach, jest legalnie powołanym Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości o charakterze karnym, powstał na bazie prawa anglosaskiego, gdzie każda grupa sędziów i obywateli ma prawo powołać trybunał do ścigania szczególnie odrażających zbrodni. Jest to legalna, umocowana prawnie organizacja międzynarodowa zajmująca się ściganiem zbrodni przeciwko ludzkości. Może karać poszczególne osoby fizyczne. Kościelni ludobójcy i pedofile chcieliby przemilczeć legalne wyroki Trybunału.

Oto załączniki zawierające pełną lista skazanych – sama czarnogłowa mafia:

wyrok1

lista2

Więcej odrażających szczegółów o „emerytowanym papieżu”, z Hitlerjugend, który osobiście dokonał na małej dziewczynce mordu rytualnego jest tutaj:

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/ratzinger-bral-udzial-w-mordach-rytualnych-2013-11

Ponadto Watykan zawsze popierał rozbiory Polski i gromił jako odstępstwo od wiary wszystkie próby odzyskania przez Polaków niepodległości – torpedując je na wszystkie możliwe sposoby. Z kilku, kilkunastu kościelnych klątw, wyklinających cały nasz Naród, ani jedna nie została unieważniona albo cofnięta. Wszyscy Polacy to Naród Wyklęty w oczach watykańskich bandytów.

Reklamy